20.03.2023, 01:49 ✶
Atreus nie znał Brenny na tyle dobrze, żeby móc dobrze obstawiać, czy uda jej się wejść na pal. Widział jednak, jak niektorzy zauważywszy, że kobieta podeszła do słupów, klepali się nawzajem, by zwrócić uwagę innych na ten niecodzienny widok.
Bulstrode miał natomiast nadzieję, że ta polegnie haniebnie, podobnie jak on. Wtedy poczułby się lepiej.
Ale widocznie pewne geny krążyły wartko w jej rodzinie, bo panna Longbotton wykazała się taką samą sprawnościa jak Erik. Początkowo Atreus patrzył an to wszystko z powątpiewaniem, oczekując że kobieta zsunie sie zaraz na sam dół. Kiedy jednak przekroczyła pewien punkt, uniósł brwi, a potem i rozdziawił nieco usta. Czy jego dzień mógł być jeszcze gorszy? Prawdopodobnie. Kiedy jednak Brenna dotarła na samą górę, poczuł jak wypełnia go przyjemne, słodkie uczucie.
Zagwizdał przez palce z uznaniem, kiedy wreszcie znalazła sie na dole i ruszyła w jego stronę. Pewnie gdyby nie magia święta, teraz w całości pożerałaby go zazdrość. Zamiast tego, poczuł delikatne ukłucie... szacunku.
- Nie powiem, nie sądziłem że ci się uda. Że uda się za pierwszym razem - uśmiechnął się do niej, może nieco głupkowato. - Dobra robota - pochwalił ją jeszcze szczerze, przez moment jeszcze przyglądając jej się w ciszy. Tulipany były całkiem dobrym pomysłem, pomyślał spoglądając na wianek, ktory miała na głowie. Było jej w nim całkiem do twarzy.
Bulstrode miał natomiast nadzieję, że ta polegnie haniebnie, podobnie jak on. Wtedy poczułby się lepiej.
Ale widocznie pewne geny krążyły wartko w jej rodzinie, bo panna Longbotton wykazała się taką samą sprawnościa jak Erik. Początkowo Atreus patrzył an to wszystko z powątpiewaniem, oczekując że kobieta zsunie sie zaraz na sam dół. Kiedy jednak przekroczyła pewien punkt, uniósł brwi, a potem i rozdziawił nieco usta. Czy jego dzień mógł być jeszcze gorszy? Prawdopodobnie. Kiedy jednak Brenna dotarła na samą górę, poczuł jak wypełnia go przyjemne, słodkie uczucie.
Zagwizdał przez palce z uznaniem, kiedy wreszcie znalazła sie na dole i ruszyła w jego stronę. Pewnie gdyby nie magia święta, teraz w całości pożerałaby go zazdrość. Zamiast tego, poczuł delikatne ukłucie... szacunku.
- Nie powiem, nie sądziłem że ci się uda. Że uda się za pierwszym razem - uśmiechnął się do niej, może nieco głupkowato. - Dobra robota - pochwalił ją jeszcze szczerze, przez moment jeszcze przyglądając jej się w ciszy. Tulipany były całkiem dobrym pomysłem, pomyślał spoglądając na wianek, ktory miała na głowie. Było jej w nim całkiem do twarzy.