Uśmiechnął się mimowolnie, słysząc jej pytanie. Proszę bardzo, nawet nie musiał jej oczywistości podsuwać pod nos i sama podchwyciła w mig, że faktycznie coś się mogło nie zgadzać.
Tak. Były po dwa w szafie. Jednego nie ma, dwa są wypełnione kulkami na mole, a w bym było to – przytaknął falami. – Słyszałaś ten żart o chłopie przebranym za babe? Może był miłośnikiem… – rzucił jeszcze, może odrobinę mało poważnie, ale aż samo się cisnęło do głowy. – Tak myślę – odpowiedział, unosząc rękę i opierając się o framugę drzwi. – Włosy, do tego szafa pełna babcinych ciuszków. Dla mnie się to spina na ten moment – wzruszył ramionami. Bo prawdę powiedziawszy, starsze panie mało kiedy o coś podejrzewano, więc była to idealna przykrywka. – Potem możemy spróbować zobaczyć do kogo te włosy należały. Zabrałem trochę – uśmiechnął się do niej lekko, a potem odepchnął od drzwi i rozejrzał dookoła.
Próby porównania z otrzymanymi zdjęciami mieli już za sobą, ale może było jeszcze w mieszkaniu coś, co umknęło uwadze biegłych. Zaczął się więc rozglądać na własną rękę - otwierał szafki, sprawdzał meble, ale trochę inaczej jak wcześniej. Jeździł palcami po krawędziach powierzchni i w środku nich, czasem coś ostukał, bardziej w poszukiwaniu ewentualnych schowków. Przeglądał też buteleczki, bo może faktycznie Falco miał schowany eliksir wielosokowy w mieszkaniu. Albo jakikolwiek inny.
Sukces!