17.09.2026, 13:09 ✶
– A w życiu! – Jonathan prychnął z głową wciąż opartą o Anthony'ego udając oburzenie jego propozycją. – Teraz, gdy ujrzałem ciebie w tak cudownej pozie, tak pięknie ozdobionego, to udekorowanie w ten sposób boginów byłoby złamaniem pewnego dekorum. To tak, jakbym… Jakbym… – Wziął głeboki oddech, uspokoił się i wreszcie uniósł głowę z szerokim uśmiechem. – Jakbym spojrzał na ozdobioną złotem rzeźbę, po czym uznał, że takie zdobienia będą idealnie wyglądać na dementorze.
Odsunął się trochę od jakże przystojnego pakunku, aby przyjrzeć się lepiej kokardkowej całości, i pomyśleć nad tym jak to wszystko rozwiązać. Anthony oczywiście dalej w żaden sposób nie okazywał, że dostrzegał chociażby minimalny komizm tej sytuacji. I zapewne powinien sam jakoś pochylić się nad losem ukochanego i tym, co by było gdyby parszywe urządzenie złapało go w swe szpony, gdy nie miał nikogo obok siebie. Tylko, że… Tak nie było, a czas w historii, w którym obecnie się znajdywali dostarczał im już i tak zbyt wiele zmartwień, by sobie ich dokładać.
– Na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca – powiedział, rozsupłując po kolei wstążeczki z twarzy Anthony'ego, tak że Shafiq odzyskał wzrok idealnie w momencie, gdy oczy Jonathana rozbłysły pod wpływem kolejnego głupiego żartu. – Zresztą, jak tak na ciebie patrzę mój drogi, to albo bilecik prezentowy zaplątał ci się w spodnie, albo jednak cieszysz się że mnie zobaczyłeś, więc już tak nie prychaj na tę sytuację. – Potem oczywiście, jak na dobrego partnera przystało szybko spróbował załagodzić sytuację. – Żartuję, żartuję. Tylko żartuję. Tak, zdecydowanie musimy zrzucić to następnym razem na stażystów. Jak w ogóle do tego doszło?
Odsunął się trochę od jakże przystojnego pakunku, aby przyjrzeć się lepiej kokardkowej całości, i pomyśleć nad tym jak to wszystko rozwiązać. Anthony oczywiście dalej w żaden sposób nie okazywał, że dostrzegał chociażby minimalny komizm tej sytuacji. I zapewne powinien sam jakoś pochylić się nad losem ukochanego i tym, co by było gdyby parszywe urządzenie złapało go w swe szpony, gdy nie miał nikogo obok siebie. Tylko, że… Tak nie było, a czas w historii, w którym obecnie się znajdywali dostarczał im już i tak zbyt wiele zmartwień, by sobie ich dokładać.
– Na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca – powiedział, rozsupłując po kolei wstążeczki z twarzy Anthony'ego, tak że Shafiq odzyskał wzrok idealnie w momencie, gdy oczy Jonathana rozbłysły pod wpływem kolejnego głupiego żartu. – Zresztą, jak tak na ciebie patrzę mój drogi, to albo bilecik prezentowy zaplątał ci się w spodnie, albo jednak cieszysz się że mnie zobaczyłeś, więc już tak nie prychaj na tę sytuację. – Potem oczywiście, jak na dobrego partnera przystało szybko spróbował załagodzić sytuację. – Żartuję, żartuję. Tylko żartuję. Tak, zdecydowanie musimy zrzucić to następnym razem na stażystów. Jak w ogóle do tego doszło?