17.09.2026, 02:55 ✶
Jonathan przez chwilę udał skruszoną minę, ale na jego twarzy bardzo szybko z powrotem zagościł szeroki uśmiech.
– Pięknie, wspaniale, uroczo, niezwykle kusząco, przystojnie… Mogę mówić tak cały dzień mój drogi – powiedział wreszcie powstrzymując się od dalszego śmiechu. – Oh, ja miałem cię uprzedzić? Przecież to ty mi zrobiłeś niespodziankę, chociaż rzeczywiście… – Spojrzenie brązowych oczu przemknęło po związanej sylwetce ukochanego, a wyobraźnia powoli zaczynała robić swoje, szepcząc scenariusze, o których jeszcze tego ranka by nie pomyślał. – Rzeczywiście nie obraziłbym się, gdybyś wcześniej rozstał się ze swoją koszulą. I wypraszam sobie te insynuacje! Czemu miałbym majstrować przy jakiejś maszynie, aby ciebie wiązała i zabrała tę przyjemność moim własnym dłoniom!
Wyobraźnia… Działała dalej, ale tak samo dobrze działała świadomość, że Anthony'emu było obecnie naprawdę niewygodnie i naprawdę wypadało jak najszybciej go rozwiązać.
– No już, już. Proszę, nie chmurz się już tak mój piekny – powiedział całując kawałek antoniuszowego czoła, który akurat nie był ozdobiony kokardkami i sięgnął po jedną ze wstążeczek oplatających tyłów Shafiqa. – Zaraz cię uwolnię z tych więzów i…
I jednak nie wytrzymał. Przez jego ciało przeszła kolejna fala rozbawienia, której finałem była kolejna dawka szczerego śmiechu. Tym razem jednak, oparł głowę o tułów drugiego mężczyzny i cicho chichotał, ukrywając twarz w ukochanym ciele.
– Pięknie, wspaniale, uroczo, niezwykle kusząco, przystojnie… Mogę mówić tak cały dzień mój drogi – powiedział wreszcie powstrzymując się od dalszego śmiechu. – Oh, ja miałem cię uprzedzić? Przecież to ty mi zrobiłeś niespodziankę, chociaż rzeczywiście… – Spojrzenie brązowych oczu przemknęło po związanej sylwetce ukochanego, a wyobraźnia powoli zaczynała robić swoje, szepcząc scenariusze, o których jeszcze tego ranka by nie pomyślał. – Rzeczywiście nie obraziłbym się, gdybyś wcześniej rozstał się ze swoją koszulą. I wypraszam sobie te insynuacje! Czemu miałbym majstrować przy jakiejś maszynie, aby ciebie wiązała i zabrała tę przyjemność moim własnym dłoniom!
Wyobraźnia… Działała dalej, ale tak samo dobrze działała świadomość, że Anthony'emu było obecnie naprawdę niewygodnie i naprawdę wypadało jak najszybciej go rozwiązać.
– No już, już. Proszę, nie chmurz się już tak mój piekny – powiedział całując kawałek antoniuszowego czoła, który akurat nie był ozdobiony kokardkami i sięgnął po jedną ze wstążeczek oplatających tyłów Shafiqa. – Zaraz cię uwolnię z tych więzów i…
I jednak nie wytrzymał. Przez jego ciało przeszła kolejna fala rozbawienia, której finałem była kolejna dawka szczerego śmiechu. Tym razem jednak, oparł głowę o tułów drugiego mężczyzny i cicho chichotał, ukrywając twarz w ukochanym ciele.