14.09.2026, 08:35 ✶
Liczby w uszach Brenny nie miały żadnego sensu. Jej pierwszą myślą było skojarzenie z numerologią, ale lata nauki były zamierzchłym wspomnieniem, a ona nigdy nie radziła sobie z tym przedmiotem zbyt dobrze. Nie skojarzyła tego ani z współrzędnymi geograficznymi, ani z kopalniami – nie wiedziała nawet, że takie znajdują się w pobliżu. Jedyne co, to że to nie był stan naturalny, skoro zdawało się, że oto jedna osoba przemawia ustami dwójki ludzi.
– Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że jest na listach zaginionych, więc ktoś jednak go szuka – mruknęła do Heather, a potem przygryzła wargę, podnosząc się. – Właściwe pytanie, to kurde gdzie. No pewnie może im podać jakieś eliksiry wzmacniające i nakarmić, ale…
Urwała, bo w tym „ale” mieściło się sporo rzeczy. Na przykład że należało ją uprzedzić, upewnić się, że ta dwójka nie jest niebezpieczna, rozejrzeć się w pobliżu, a najlepiej byłoby też najpierw dać im chociaż coś na przebranie. Nie wspominając o tym, że nie miała pojęcia, jak zareagują na teleportację, a wolała nie zgubić głowy, bo zaczną się wyrywać.
– Myślę, że najpierw zabierzemy ich bezpośrednio do Zakątka i spróbuję ich przekonać do kąpieli – stwierdziła z jakąś rezygnacją. Głos rozbrzmiał bezpośrednio w głowie Heather. Jeśli to nie wyjdzie, może przynajmniej użyje jakiś zaklęć, aby usunąć część brudu, zanim poprosi o pomoc Norę. – Przypilnujesz ich chwilę, ja się tu jeszcze rozejrzę. A jeżeli nie wpadną w dziki szał, przeniosę ich do Nory i spróbuję upewnić się, że to na pewno Owens. Wolałabym w takim stanie nie oddawać ich bezpośrednio Ministerstwu, jeżeli to ma coś wspólnego ze Spaloną Nocą, to cholera wie, czy informacja nie pójdzie do nieodpowiednich osób.
I czy ktoś wtedy nie spróbuje ich skrzywdzić. Brenna słyszała o różnych efektach ubocznych Spalonej Nocy, ba, niektórych doświadczała na własnej skórze, ale do tej pory nie widziała czegoś takiego. I musiała sprawdzić, kto poszukuje Owensa, zanim się do tej osoby zgłosi, bo jeżeli tylko jakiś „przyjaciel”, też lepiej było najpierw to sprawdzić.
Totalnie potrzebujemy własnego hipnotyzera, dodała jeszcze, choć to była myśl bardziej dla niej, do Heather nadana trochę przez przypadek.
– Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że jest na listach zaginionych, więc ktoś jednak go szuka – mruknęła do Heather, a potem przygryzła wargę, podnosząc się. – Właściwe pytanie, to kurde gdzie. No pewnie może im podać jakieś eliksiry wzmacniające i nakarmić, ale…
Urwała, bo w tym „ale” mieściło się sporo rzeczy. Na przykład że należało ją uprzedzić, upewnić się, że ta dwójka nie jest niebezpieczna, rozejrzeć się w pobliżu, a najlepiej byłoby też najpierw dać im chociaż coś na przebranie. Nie wspominając o tym, że nie miała pojęcia, jak zareagują na teleportację, a wolała nie zgubić głowy, bo zaczną się wyrywać.
– Myślę, że najpierw zabierzemy ich bezpośrednio do Zakątka i spróbuję ich przekonać do kąpieli – stwierdziła z jakąś rezygnacją. Głos rozbrzmiał bezpośrednio w głowie Heather. Jeśli to nie wyjdzie, może przynajmniej użyje jakiś zaklęć, aby usunąć część brudu, zanim poprosi o pomoc Norę. – Przypilnujesz ich chwilę, ja się tu jeszcze rozejrzę. A jeżeli nie wpadną w dziki szał, przeniosę ich do Nory i spróbuję upewnić się, że to na pewno Owens. Wolałabym w takim stanie nie oddawać ich bezpośrednio Ministerstwu, jeżeli to ma coś wspólnego ze Spaloną Nocą, to cholera wie, czy informacja nie pójdzie do nieodpowiednich osób.
I czy ktoś wtedy nie spróbuje ich skrzywdzić. Brenna słyszała o różnych efektach ubocznych Spalonej Nocy, ba, niektórych doświadczała na własnej skórze, ale do tej pory nie widziała czegoś takiego. I musiała sprawdzić, kto poszukuje Owensa, zanim się do tej osoby zgłosi, bo jeżeli tylko jakiś „przyjaciel”, też lepiej było najpierw to sprawdzić.
Totalnie potrzebujemy własnego hipnotyzera, dodała jeszcze, choć to była myśl bardziej dla niej, do Heather nadana trochę przez przypadek.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.