• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [23.10.72] Zielone klątwy

[23.10.72] Zielone klątwy
twój stary pijany
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#9
13.09.2026, 20:49  ✶  

To zachowanie kucharki wydawało mu się strasznie dziwne, bo dlaczego uciekała? Jak się dowiedział, to ona przemieniła się pierwsza i całkowicie, więc może właśnie tam czyli gdzieś w okolicach polowej kuchni znajdowało się centrum tej klątwy. Dalej bił się z myślami, bo dlaczego właśnie teraz, a nie wcześniej? Skoro byli tu tak długo i już coś tam pod ziemią grzebnęli, no trochę bezsensu. No i to tąpnięcie, kolejna niewiadoma.

Nienawidził takich sytuacji, nienawidził błądzić i przede wszystkim, nienawidził

myśleć, był chłopem prostym — rzucał se zaklęcia, jak się udało to łamał klątwy i robił to bez większego zastanowienia, że co i jak, bo ryzykował tylko i wyłącznie własnym życiem, nie że komuś obcemu mogła wydarzyć się krzywda. Teraz było ciutkę inaczej.[/a]

Potrzebował planu, ale kurwa, jego rudy łeb i ta jedna szara komórka co to obijała się w czerepie o ściany, nie potrafiła niczego wymyśleć.

— Dobra, ufam Ci. I żadne przysięgi nie są mi do szczęścia potrzebne. — spojrzał na jego rękę, tą co powoli znów zaczęła nabierać brązowej barwy i podobnej korze tekstury, ale dopóki klątwa nie aktywowała się ponownie w stu procentach i nic go nie bolało, to stwierdził, że nie warto marnować sił na forsowanie przełamania. Nie, jeśli gdzieś poza tym namiotem znajdują się Ci, którzy pomocy potrzebują jeszcze bardziej.

— A tym się nie martw, stary — swój wzrok zwrócił w stronę przegubu dłoni mężczyzny — Jakoś to naprawimy. Nie wydaje mi się, że będziemy musieli to amputować. — dodał, tak jak mu się w głowie wydawało pocieszająco. Tego ziomka oczywiście nie pocieszył, bo w jednej chwili ten zbladł cały i kiwną bez słowa głową.


Po tych niesamowitych słowach pocieszenia wyszedł na zewnątrz, jego wzrok nie skierował się jednak w stronę tej egzotycznej panienki, która próbowała pomóc swym towarzyszom i sama prawie nie zostało drzewem, ani niepotrzebne kłócących się ludzi, bo zauważył butle, co to pociągał z niej jeden z poszkodowanych — czyli swój chłop.

— Nie wiem czy wiecie, ale tam wszystko słychać,  — wskazał kciukiem do tyłu, w stronę namiotu, z którego właśnie się wyłonił — a skorpiony nie są takie złe, bo przynajmniej można je rozdeptać. — powiedział, wzruszając ramionami. Ruszył jednocześnie w stronę Cathala, bo trzymał w łapie flaszkę.

— Tobie to chyba niezbyt jest teraz potrzebne, ja potrzebuje tego na pewno. — mruknął, wyciągając dłoń po flaszkę i zanim ktokolwiek próbował go zatrzymać, pociągnął z niej łyk. Pociągnął by dwa, a może i pół flaszki, ale zbyt dużo trunku w niej się nie znajdowało, oddał mu ją więc od razu, bo i po co mu pusta butelka. — Szanowne Państwo, kochani moi, pomimo wszystko skupmy się na pozytywnych aspektach klątwy. Po pierwsze, nikt z zarażonych, nie zwija się z bólu, a to naprawdę duży plus. Po drugie, klątwa na razie, nie zaatakowała wszystkich obecnych na wykopaliskach, więc to chyba bardziej straszak niż coś, co naprawdę próbuje zabić. Po trzecie, czy ktoś może mi wytłumaczyć co to jest to całe kolegium? — dodał jeszcze, robiąc z siebie idiotę, ale serio, nie wiedział.

— Plan jest taki, ja idę i ze mną idzie ktoś jeszcze, by patrzeć czy też nie obrastam w kwiatki i ewentualnie mnie przed nimi ratować, no i co dwie pary oczu to nie jedna, a ja nie znam terenu. Kto ze mną idzie, zostawiam już Wam. — popatrzył na ich dwójkę wyczekująco, zbyt długo się na nich nie patrzył jednak, bo zaraz skierował swój wzrok na otaczający ich teren, gdzie szukał czegoś, czegokolwiek, no chuj wie czego, on nie wiedział. Wzorkiem krążył więc w okolicy innych namiotów i wejścia do wykopalisk. Pewnie, jak wejdzie dalej to łatwiej będzie zauważyć, ale cóż szkodziło spróbować?
// Na percepcję
Rzut N 1d100 - 52
Sukces!


the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Billius Weasley (1890), Cathal Shafiq (1620), Guinevere McGonagall (1782)




Wiadomości w tym wątku
[23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 28.08.2026, 13:16
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 29.08.2026, 01:55
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Billius Weasley - 30.08.2026, 19:38
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 31.08.2026, 12:01
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 01.09.2026, 11:06
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Billius Weasley - 03.09.2026, 22:46
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 05.09.2026, 19:51
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 06.09.2026, 23:28
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Billius Weasley - 13.09.2026, 20:49
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 20.09.2026, 16:24
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 20.09.2026, 19:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa