Przymknęła oczy na krótki moment, kiedy zjawili się na miejscu. Zaczerpnęła głęboki oddech, powietrze było świeże i rześkie, odrobinę paliło ją w płuca, ale było to całkiem przyjemnym uczuciem. Zimny podmuch wiatru spowodował, że kilka pasm z jej włosów wymknęło się z idealnie związanych włosów. Taki już był urok przebywania na łonie natury. Schowała jeden z nich, ten opadający na twarz za ucho po czym zrobiła krok do przodu. Otworzyła oczy i kiwnęła głową w zasadzie do siebie samej. Znaleźli się dokładnie w tym miejscu, w którym chciała się pojawić.
Las Wisielców być może nie był najbardziej przyjemnym miejscem, jednak nie kręciło się tu zbyt wiele osób, mogli na spokojnie zająć się swoimi sprawami nie wzbudzając zainteresowania, a to było dość istotne w tym przypadku. Wolałaby, aby jednak nikt nie przyłapał ich na tym, co zamierzali zrobić.
Ludzie nie do końca akceptowali praktykowanie pewnych dziedzin magii, Prue miała na ten temat swoją opinię - nie do końca rozumiała, jak można się bać czegoś, czego samemu nigdy się nie spróbowało. Ona sam lubiła sprawdzać pewne rzeczy w praktyce, szczególnie, kiedy ktoś uznawał coś za zakazane nie do końca podając racjonalny powód. Wiedziała, że niektórzy mogli przekroczyć granice, jednak tak samo mogło się zdarzyć w przypadku innych dziedzin magii, a po te jakoś nadal można było sięgać, co dla niej było tylko argumentem za tym, żeby zgłębić temat. Nie lubiła kiedy narzucano coś z góry, mimo, że była całkiem sumienną pracownicą ministerstwa miała swoje tajemnice.
- Tak, tutaj, myślę, że nikt nie powinien nam tutaj przeszkadzać. - Nie sądziła, że Benjy zamierzał kwestionować wybór miejsca, w którym się znaleźli. Nigdy tego nie robił. Ona zawsze przygotowała materiały, sprawdzała dane, szukała lokacji, a on za nią podążał - tak to wyglądało kiedyś i najwyraźniej nie miało się zmienić i w teraźniejszości.
Prowadziła go za sobą, jej krok był bardzo pewny - widać było, że ma plan, inaczej nie poruszałaby się w ten sposób, musiała sobie wszystko wcześniej obmyślić. Poruszała się całkiem żwawym jak na siebie krokiem, ułatwiały jej to na pewno nowiutkie trapery, które kupiła po pierwszym spacerze ze swoim chłopakiem gdy znaleźli się w Exmoor. Tak jak się spodziewała podobnych aktywności miało być więcej, a Prue zamierzała być do nich odpowiednio przygotowana, nie lubila popełniać dwa razy tych samych błędów.
Znaleźli się w końcu między kilkoma drzewami, widzieli co działo się wokół, ale ich było ciężko zauważyć. - O tu, tu będzie idealnie. - Przystanęła i odwróciła się za siebie, żeby sprawdzić, czy jej chłopak stał tuż za nią.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control