- Serio? - Uniosła pytająco brwi, bo było to dla niej trochę abstrakcyjne, chociaż w sumie, akurat po nim mogła się spodziewać posiadania znajomych o nietypowych zainteresowaniach. Wyglądał jakby przyciągał do siebie wszystko, co dziwne, ona też była na swój sposób specyficzna, co mogło potwierdzić tę tezę.
- Zawsze mogło być gorzej, wiadomka, ale się nie przejmuj, wiesz jak jest, ludzie chuja wiedzą, dużo im się wydaje, a życie to wszystko całkiem szybko weryfikuje. - Miała w tym pewne doświadczenie, szczególnie w jego przypadku. Nie spodziewała się przecież tego, że domniemany śmierciożerca okaże się być zajebistym klątwołamaczem, a do tego bardzo szybko stanie się jej przyjacielem. Miała wrażenie, że nikt nie potrafił jej zrozumieć tak jak on, mimo tego, że znali się ledwie miesiąc. No życie bywało przewrotne, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmowała.
- Myślisz, że pytałabym Cię o pozwolenie? - Pokręciła jeszcze głową. No na pewno, już to widziała, Benjy, czy wyrażasz zgodę na to, abym przyjebała temu nieboszczykowi, który to właśnie próbował podpierdolić mój chrust? Nie, nie ma szans, raczej po prostu by się na niego rzuciła i pokazała mu, że nie rusza się własności Heather Wood. Być może była drobna, ale potrafiła walczyć o swoje i jak trzeba to najebałaby i większemu przeciwnikowi, nawet takiemu, co nie dałoby się go zabić bo już byłby martwy.
- Ale dobrze, że nie zamierzałbyś ingerować. - Tak na przyszłość wiedziała, czego się po nim spodziewać.
Nie zakładała wcale, że ktoś miał się tutaj pojawić, jednak widać wykrakali, tyle, że nie zainteresował się jej chrustem, a towarzyszem tej wędrówki. Nie mogła przestać się śmiać, bo wyglądało to całkiem zabawnie, kiedy stała z boku. Duch latał nad Benjym blablał do niego i gubił swój nos. Nie widziała chyba w swoim życiu lepszej komedii, co mogło zostać uznane za niezłe wyróżnienie, bo była świadkiem wielu, różnych dziwnych sytuacji, jednak ta przerosła wszystko inne.
Co było naprawdę interesujące Fenwick wydawał się znaleźć z tym duchem wspólny język. Mówił do niego po blablowemu, a ten mu odpowiadał. O czym rozmawiali? Nie miała pojęcia, pewnie później go o to zapyta, póki co zamierzała zostać tu gdzie stała i nie wtrącać się w tę na pewno bardzo, ale to bardzo ciekawą konwersację - przynajmniej tak to wyglądało z jej perspektywy.
- Blaa, bla, bla… - Odrzekł duch na ten komentarz, że ma nie podnosić głosu na mężczyznę, faktycznie odezwał się nieco innym tonem, ciekawe, czy on nie podnosiłby głosu, gdyby co chwilę gubił swój nos…
W końcu jednak nadszedł moment, w którym duch zatrzymał się tuż przed Benjy'm i zaczął mówić tak, że dało się coś zrozumieć, skończył blablać. Historia była długa, nudna, jedyne co można było uznać za całkiem interesujące, że obcięli mu ten nos za to, że wtrącał się w nieswoje sprawy.