Czy kiedykolwiek marzyła o tym, że znajdzie się w komnacie samego Lorda Voldemorta? Nie, nie miałaby takiej śmiałości, a teraz skrzat prowadził ją właśnie do tego miejsca. Jednak tutaj była. Zaprosił ją do siebie, co okropnie łechtało jej ego. Nie umknęła jej uwadze mleczna mgła, która otaczała okolicę, wydawała się nie kończyć, otulała posiadłość Rokwoodów, jakby nie zamierzała pozwolić na to, by ktokolwiek mógł dostrzec co się działo poza nią.
- Panie. - Dygnęła jak przystało na pannę z dobrego domu, pochyliła głowę, a później weszła do środka pomieszczenia. Nie rozglądała się po nim, nie chciała wyjść na natarczywą, choć ciekawość prowokowała ją do tego, aby chociaż rzucić okiem, zobaczyć jak sypia jej Mistrz. Zamiast tego podniosła głowę i spojrzała prosto na niego, nie, żeby była w stanie wyczytać cokolwiek z jego oczu. Zawsze był taki tajemniczy, nieprzenikniony, okropnie ją to fascynowało. Kiedy na niego spoglądała nie czuła strachu, wiedziała, że gdyby chciał to mógłby ją zabić w każdej chwili, nie zdążyłaby mrugnąć, a pozbawiłby ją życia, co tylko i wyłącznie jej imponowało. Był potężny, najpotężniejszy ze wszystkich czarodziejów, nie bez powodu przecież postanowiła za nim podążać, spełniać jego polecenia, być mu wierną. Miała świadomość, że musiała sobie zasłużyć na to, aby móc dla niego walczyć. Robiła co potrafiła, aby spełniać jego oczekiwania, nigdy go nie zawodzić, tylko na tym jej aktualnie zależało. Ile by dała, aby choć raz się do niej uśmiechnął, powiedział choć jedno słowo aprobaty, chociaż czy musiał mówić? Samo to, że się tutaj znajdowała było dla Bellatrix nagrodą.
Skinął w kierunku sofy, od razu więc podążyła w tamtym kierunku, nie wahała się nawet sekundy, usłyszała dźwięk zamykających się drzwi - byli tutaj sami. Usiadła na wskazanym miejscu i czekała na to, co miało się wydarzyć. Czarny Pan zbliżył się do niej, miała wrażenie, że wyciągnął dłoń, że zamierzał dotknąć jej twarzy, wtedy to poczuła. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co się działo. Sama przecież doskonale znała podobne metody wydobywania informacji, umiała się też przed nimi bronić, tylko, że tutaj nie było przed czym uciekać. Mogła być otwartą księgą, przymknęła więc oczy i pozwoliła, aby Voldemort zajrzał do jej umysłu, obejrzał każde wspomnienie które tylko chciał. Pozostawił po swojej obecności wrażenie, że jest niezwykła, jedyna, że coś dla niego znaczy. Naprawdę chciała w to wierzyć. Gdy opuszczał jej umysł pojawiła się ta myśl, że być może kiedyś, jeszcze kiedyś staną się bliżsi niż kiedykolwiek mogła zakładać. Uśmiechnęła się sama do siebie, nie mogła zareagować inaczej, nie śmiała marzyć w taki sposób, a teraz pojawiło się to dziwne uczucie.
Z tymczasowego zamroczenia wyrwało ją wręczenie jej w rękę sakiewki. Prezent. Zmrużyła oczy i wpatrywała się w niego krótką chwilę. - Dziękuję.
Pojawiły się więc nowe informacje, nowe zadanie, nowy sposób na to, aby mu zaimponować, nie mogło być lepiej, zamierzała działać, zrobić wszystko, aby Czarny Pan był szczęśliwy.
@Czarny Pan