Mieli swoje maski, swoje persony, które wychylały się na światło dzienne w określonych okolicznościach. Znali się, pracowali ze sobą od zawsze, przyjaźnili jeszcze dłużej. A jednak Anthony zdziwił się, gdy tak gładko przyszła zgoda, ba! Nie zgoda a planowanie kroków, które Jonathan musiałby powziąć przed wyjazdem, aby nie narobić sobie zaległości. Gdzie dramatyzm? Gdzie rozdzieranie szat wobec przymusu przejazdu pociągiem i domaganie się rękojmi, wynagrodzenia trudów, premii najprawdopodobniej niekoniecznie materialnej? Brwi Anthony'ego powędrowały ku górze, Jonathan nawet na niego nie patrzył, by wyłapać to zaskoczenie na twarzy swojego szefa. Shafiq bardzo nie chciał wyciągać karty przetargowej "polecenie służbowe" choć oczywiście, przez wzgląd na pełnioną funkcję mógł to zrobić.
W gruncie rzeczy nawet nie zdążył użyć słowa "proszę".
Właściwie absolutnie nie powinno go to dziwić. Ich współpraca w ostatnich latach polegała na bezwzględnym zaufaniu, wzajemnym uzupełnianiu swoich kompetencji i kwestionowaniu tylko decyzji, które realnie mogłyby negatywnie wpłynąć na ich kariery, czy w drugiej kolejności działanie biura. Mimo wszystko zdziwił się, bo przewidywał zachowania, które pewnie i tak w odroczeniu czekają go wieczorem. Trochę miał nawet na to nadzieję, że będą go czekać w bezpiecznych ścianach wygłuszonej sypialni. Trochę miał ochotę przekonywać Jonathana bardziej dosadnie.
Tymczasem, gdy Selwyn przyklęknął obok jego nóg, stłumił impuls wplecenia palców w jego gęste czarne włosy, choć i tak rumieniec lekko oblał mu czubki uszów, bo myśli zbyt łatwo uciekały do eksplorowanych przez nich nowych aspektów wieloletniej znajomości.
Nie odrywając wzroku od swojego zastępcy, poruszył nieznacznie palcami, wysuwając z jednego regału plik zwiniętych w rulony pergaminów i przenosząc je pod nos. Zgodnie z zapisami w dokumentacji, procedowanie zostało już podjęte, a odpis zapytania nosił wyraźnie podpis Anthony'ego.
– Zająłem się tym rano. Wysłałem Ci notkę w tym temacie, ale zdaje się, że jej nie rozwinąłeś, skoro udało mi się ułożyć karteczkę w kształt ust bo tego dotyczyła sprawa. Być może niezbyt trafiony wzorzec zginania papieru. – Pozornie zamyśłił się, podpierając policzek o palce, którymi przed momentem wprawił papier w ruch.
– Myślę, że będziesz musiał zająć się Włochem. Jego rodzina pochodzi z Wenecji, tak przynajmniej mi się wydaje, choć oczywiście sam Bellamont nie chciałby się przedstawiać jako kapitalistyczny lobbysta. Jakbyś mógł przed wyjazdem sprawdzić za jakie sznurki przy nim pociągnąć, byłbym zobowiązany. Sam cały czas zastanawiam się jak rozgryźć Auberta i wysłanniczkę z Ligi, ale podejrzewam, że kiedy będziemy już w drodze, urządzimy sobie małe zebranie, aby ustalić strategię. Niemniej… liczę bardzo na Twój urok osobisty w przypadku tego parszywego przedsiębiorcy. Łapówka nie wchodzi w grę, ale jestem przekonany, że coś możemy mu ofiarować, by był za pożyczką dla Anglii na preferencyjnych warunkach. – Z każdym słowem było mu nieco łatwiej skupić się na zadaniu, które ich czekało. Pomysł, żeby jechać do Lozanny i prosić o pieniądze był dość spontaniczny, ale niezbędny, również ze względu na porę roku. Zbliżała się zima, ludzie musieli mieć dach nad głową inaczej poza rebelią mogliby mieć głodną i stanowczo zbyt głośną kastę robotniczą, która potrafiła być równie niebezpieczna, co zadufani w swoim rodowodzie śmierciożercy. Albo nawet bardziej. Oni, w przeciwieństwie do czystokrwistych magów, nie mieliby nic do stracenia na tym etapie.
W gruncie rzeczy nawet nie zdążył użyć słowa "proszę".
Właściwie absolutnie nie powinno go to dziwić. Ich współpraca w ostatnich latach polegała na bezwzględnym zaufaniu, wzajemnym uzupełnianiu swoich kompetencji i kwestionowaniu tylko decyzji, które realnie mogłyby negatywnie wpłynąć na ich kariery, czy w drugiej kolejności działanie biura. Mimo wszystko zdziwił się, bo przewidywał zachowania, które pewnie i tak w odroczeniu czekają go wieczorem. Trochę miał nawet na to nadzieję, że będą go czekać w bezpiecznych ścianach wygłuszonej sypialni. Trochę miał ochotę przekonywać Jonathana bardziej dosadnie.
Tymczasem, gdy Selwyn przyklęknął obok jego nóg, stłumił impuls wplecenia palców w jego gęste czarne włosy, choć i tak rumieniec lekko oblał mu czubki uszów, bo myśli zbyt łatwo uciekały do eksplorowanych przez nich nowych aspektów wieloletniej znajomości.
Nie odrywając wzroku od swojego zastępcy, poruszył nieznacznie palcami, wysuwając z jednego regału plik zwiniętych w rulony pergaminów i przenosząc je pod nos. Zgodnie z zapisami w dokumentacji, procedowanie zostało już podjęte, a odpis zapytania nosił wyraźnie podpis Anthony'ego.
– Zająłem się tym rano. Wysłałem Ci notkę w tym temacie, ale zdaje się, że jej nie rozwinąłeś, skoro udało mi się ułożyć karteczkę w kształt ust bo tego dotyczyła sprawa. Być może niezbyt trafiony wzorzec zginania papieru. – Pozornie zamyśłił się, podpierając policzek o palce, którymi przed momentem wprawił papier w ruch.
– Myślę, że będziesz musiał zająć się Włochem. Jego rodzina pochodzi z Wenecji, tak przynajmniej mi się wydaje, choć oczywiście sam Bellamont nie chciałby się przedstawiać jako kapitalistyczny lobbysta. Jakbyś mógł przed wyjazdem sprawdzić za jakie sznurki przy nim pociągnąć, byłbym zobowiązany. Sam cały czas zastanawiam się jak rozgryźć Auberta i wysłanniczkę z Ligi, ale podejrzewam, że kiedy będziemy już w drodze, urządzimy sobie małe zebranie, aby ustalić strategię. Niemniej… liczę bardzo na Twój urok osobisty w przypadku tego parszywego przedsiębiorcy. Łapówka nie wchodzi w grę, ale jestem przekonany, że coś możemy mu ofiarować, by był za pożyczką dla Anglii na preferencyjnych warunkach. – Z każdym słowem było mu nieco łatwiej skupić się na zadaniu, które ich czekało. Pomysł, żeby jechać do Lozanny i prosić o pieniądze był dość spontaniczny, ale niezbędny, również ze względu na porę roku. Zbliżała się zima, ludzie musieli mieć dach nad głową inaczej poza rebelią mogliby mieć głodną i stanowczo zbyt głośną kastę robotniczą, która potrafiła być równie niebezpieczna, co zadufani w swoim rodowodzie śmierciożercy. Albo nawet bardziej. Oni, w przeciwieństwie do czystokrwistych magów, nie mieliby nic do stracenia na tym etapie.