05.09.2026, 19:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.09.2026, 19:55 przez Cathal Shafiq.)
– Mamy jakiś tydzień na streszczenie? – spytał Cathal uprzejmie, bo i „co to za wykopaliska”, i „czego dokładnie szukają”, to były długie historie, których nijak nie był w stanie zmieścić w krótkich wyjaśnieniach. – Zrezygnował, bo doszło do konfliktu między nim, a inną członkinią ekipy. Jedno z nich musiało odejść, a druga osoba pracuje tu dłużej i trudniej ją zastąpić. I nie, ona nie owocuje. I to ona mnie właśnie wzywa, i urwie łeb, jak nie pójdę. Timmy, wyjaśnij panu – rzucił jeszcze, zanim wypadł z pomieszczenia. Na pytania odnośnie pacjenta zero odpowiedziała Ginny, zresztą tego to on nawet nie dosłyszał, dołączając do nich, gdy już ściągali z mężczyzny czar… czy raczej próbowali go chwilowo zatrzymać.
Timmy Tom otworzył usta, by odpowiedzieć Ginny, a gdy ta wybiegła, posłał Weasleyowi rozbiegane spojrzenie.
– Ja przysięgam! Nic! – zapewnił szybko. – Nawet niczego nowego nie wykopywaliśmy, sprawdzaliśmy ostatnie dwa dni, czy nic z tego, co już wyciągnęliśmy, się nie zawali, bo był parę dni temu wstrząs na dole. Nic nie wyciągali, a ja to w ogóle nawet jakby wyciągnęli, nie daliby mi dotknąć. Każdy budynek był sprawdzany i w ogóle, Leta po nich chodziła dobry tydzień, czy nic nie przegapiliśmy, jeszcze w kwietniu. A ona łamała klątwy w Egipcie, to się zna! Ciągle tam ktoś chodzi. A dziś to byłem sobie na śniadaniu, Brenda podawała, wyszedłem zapalić i nagle zacząłem przyrastać do ziemi. A Brenda to kucharka. Ona w ogóle tam na dół nie wchodzi – dodał z nieszczęśliwą miną, bo też wyraźnie nie miał pojęcia, za jakie grzechy to wszystko go spotyka. Podrapał się po przegubie i jęknął, widząc, że ten znowu robi się trochę brązowy. – Znaleźli to miejsce z rok temu, my tu weszliśmy w marcu, i szukamy tu różnych rzeczy, dzieją się kurwio dziwne rzeczy, ale one zawsze się dzieją na magicznych wykopaliskach, tylko dotąd to były takie zwykłe wybuchy albo zjadające ludzi ściany, nic specjalnego, a nie obrastanie liśćmi. Parę osób zaczęło się zamieniać jednocześnie, i to z różnych zespołów, znaczy się ja i Liam odkopujemy, ale Mark, on zobaczył jak Brenda ucieka, zajmuje się katalogowaniem, a Brenda to kucharka. I ja nic nie zrobiłem, ja mogę wieczne przysięgi składać – dodał, jakby czuł się w obowiązku to podkreślić dziesięć razy, by ktoś nie uznał, że to wszystko jego wina.
*
Zaklęcie Ginewry nie podziałało. Gałęzie rozprzestrzeniły się i sięgnęły co gorsza ku niej, jakby chcąc ją opleść. Cathal machnął różdżką, usiłując rozproszyć magię, przynajmniej tymczasowo.
Gałęzie oderwały się od ręki Liama i opadły na ziemię, niestety jednak na jego włosach zaczęły zakwitać przecudnej urody kwiatki. Ten znów napił się whisky i zachwiał na krześle, a Nell wyrwała mu butelkę i wepchnęła ją w dłonie Cathala.
- Kretyn pije już drugą, a to nie pomaga! - oświadczyła ze złością. - Skombinowaliście klątwołamacza? Bo jak nie, to przysięgam, że wypierdalam do Lety do Egiptu.
- Mamy klątwołamacza. A teraz proszę o jakieś sugestie. Mam kazać wszystkim stać nad ofiarami i rzucać na zmianę rozproszenie, a wy urządzicie sobie jakieś kolegium, by ustalić, co dalej? - zapytał, a potem niemal natychmiast się poprawił. - Ginny i rudzielec urządzą sobie kolegium.
Bo gdyby Nell i Bill okazali się niekompatybilni, to jeszcze rudy by im uciekł, a oni bardzo go w tej chwili potrzebowali.
Timmy Tom otworzył usta, by odpowiedzieć Ginny, a gdy ta wybiegła, posłał Weasleyowi rozbiegane spojrzenie.
– Ja przysięgam! Nic! – zapewnił szybko. – Nawet niczego nowego nie wykopywaliśmy, sprawdzaliśmy ostatnie dwa dni, czy nic z tego, co już wyciągnęliśmy, się nie zawali, bo był parę dni temu wstrząs na dole. Nic nie wyciągali, a ja to w ogóle nawet jakby wyciągnęli, nie daliby mi dotknąć. Każdy budynek był sprawdzany i w ogóle, Leta po nich chodziła dobry tydzień, czy nic nie przegapiliśmy, jeszcze w kwietniu. A ona łamała klątwy w Egipcie, to się zna! Ciągle tam ktoś chodzi. A dziś to byłem sobie na śniadaniu, Brenda podawała, wyszedłem zapalić i nagle zacząłem przyrastać do ziemi. A Brenda to kucharka. Ona w ogóle tam na dół nie wchodzi – dodał z nieszczęśliwą miną, bo też wyraźnie nie miał pojęcia, za jakie grzechy to wszystko go spotyka. Podrapał się po przegubie i jęknął, widząc, że ten znowu robi się trochę brązowy. – Znaleźli to miejsce z rok temu, my tu weszliśmy w marcu, i szukamy tu różnych rzeczy, dzieją się kurwio dziwne rzeczy, ale one zawsze się dzieją na magicznych wykopaliskach, tylko dotąd to były takie zwykłe wybuchy albo zjadające ludzi ściany, nic specjalnego, a nie obrastanie liśćmi. Parę osób zaczęło się zamieniać jednocześnie, i to z różnych zespołów, znaczy się ja i Liam odkopujemy, ale Mark, on zobaczył jak Brenda ucieka, zajmuje się katalogowaniem, a Brenda to kucharka. I ja nic nie zrobiłem, ja mogę wieczne przysięgi składać – dodał, jakby czuł się w obowiązku to podkreślić dziesięć razy, by ktoś nie uznał, że to wszystko jego wina.
*
Zaklęcie Ginewry nie podziałało. Gałęzie rozprzestrzeniły się i sięgnęły co gorsza ku niej, jakby chcąc ją opleść. Cathal machnął różdżką, usiłując rozproszyć magię, przynajmniej tymczasowo.
Rzut PO 1d100 - 46
Sukces!
Sukces!
Gałęzie oderwały się od ręki Liama i opadły na ziemię, niestety jednak na jego włosach zaczęły zakwitać przecudnej urody kwiatki. Ten znów napił się whisky i zachwiał na krześle, a Nell wyrwała mu butelkę i wepchnęła ją w dłonie Cathala.
- Kretyn pije już drugą, a to nie pomaga! - oświadczyła ze złością. - Skombinowaliście klątwołamacza? Bo jak nie, to przysięgam, że wypierdalam do Lety do Egiptu.
- Mamy klątwołamacza. A teraz proszę o jakieś sugestie. Mam kazać wszystkim stać nad ofiarami i rzucać na zmianę rozproszenie, a wy urządzicie sobie jakieś kolegium, by ustalić, co dalej? - zapytał, a potem niemal natychmiast się poprawił. - Ginny i rudzielec urządzą sobie kolegium.
Bo gdyby Nell i Bill okazali się niekompatybilni, to jeszcze rudy by im uciekł, a oni bardzo go w tej chwili potrzebowali.