• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...?

[Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...?
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#2
05.09.2026, 02:42  ✶  
Dzień pracy powoli dobiegał końca, chociaż szczęśliwie był to jeden z tych piątków, które nie dłużyły się aż tak bardzo jak powinny. Jonathan nie był pewny, czy była to zasługa dzisiejszych zadań, czy raczej tego, że od kiedy Anthony był w biurze, a oni się pogodzili, dni pracy ogólnie zazwyczaj wydawały się krótsze.

A był w tym pewien paradoks, bo chociaż cieszył się z towarzystwa swojego szefa w gabinecie, to zdecydowanie bardziej nie mógł się doczekać czasu spędzonego z tym szefem po godzinach ich pracy. Zwłaszcza, że dzisiaj mieli uczcić rozpoczęcie weekendu przyjemnym pobytem w Little Hangleton i jeszcze przyjemniejszą kąpielą.

Na razie jednak niestety musiał się jeszcze zająć pewną dokumentacją.
— Hm? – Uniósł głowę znad przeglądanego dokumentu, przenosząc swoją uwagę na Anthony'ego. Co mogło być tak szalenie istotne? Ah… No tak. Delegacja. Prawdę mówiąc nie miał szczególnych problemów z tym, że nie będzie jechać. Przecież tak właśnie działali. Najczęściej, jeden z nich (zazwyczaj Anthony) wyjeżdzał, a drugi (Jonathan) pilnował, aby w biurze wszystko szło jak należy. Nie wspominając już o tym, że chociaż Selwyn sam przejmował się, czy projekt Shafiqa na pewno wyjdzie (nie że zasługiwał na cokolwiek innego), to wiedział, że jechali z nim zaufani ludzie. I oczywiście, Lozanna brzmiała kusząco, ale mógł pozwiedzać świat sam na sam z Anthonym innym razem. I to jeszcze nie wsiadając przy tym do pociągu. Na Merlina, tak się ucieszył, gdy usłyszał, że ominie go jazda pociągiem!
Wyglądało jednak na to, że jego ulubiony szef postanowił nieco pozmieniać mu plany.
– Będę musiał przełożyć jedno spotkanie – odpowiedział niemalże zaraz po tym, jak Anthony skończył mówić. Ponownie spojrzał na biurko i odszukał wzrokiem przepastny skórzany kalendarz, który zaraz otworzył.
– Hm… – mruknął pod nosem. – To chodziło o wymiary frędzi w tych najnowsze modele latających dywanów, ale myślę, że jeśli zaraz napiszę list, to uda mi się je przełożyć z wtorku na poniedziałek. – Chwycił za pióro i szybko nabazgrał coś przy wspomnianej dacie. – W najgorszym wypadku oddelegujemy kogoś na nie. To powinna być rozmowa na co najwyżej kwadrans. Same formalności. Oh i hm… – Zamknął dziennik, odsunął go bok, a zamiast tego sięgnął po odłożone wcześniej koperty z listami, które zaczął sortować na dwie kupki. – Widzę, że będę musiał wysłać przez weekend kilka odpowiedzi – rzucił, patrząć z pewnym smutkiem na tę większą stertę korespondencji. – Ale nie powinno zająć to zbyt dużo czasu.
Nagle wstał ze swojego miejsca i podszedł do jednej z szafek, wyjmując z niej dwie teczki.
– Wiesz, podziwiam twoją odwagę mój drogi – powiedział, otwierając jedną z teczek. Zmarszczył brwi i odłożył ją na miejsce. – Zważywszy na to, że nasza poprzednia wspólna delegacja obdarowywała nas tak chojnie jednym łóżkiem dla naszej dwójki, to kto wie, co tym razem przyjdzie nam dzielić? – Nie będą dzielić łóżka. Zbyt dobrze znał Anthony'ego, aby o myśleć, że będzie inaczej. No cóż… Po prostu uzna odpowiednie dokochanie swojego partnera, jako priorytetowe zadanie do wykonania przed wyjazdem.

Przejrzał kolejną teczkę, ale i ją odłożył na miejsce z wyraźnym niezadowoleniem na twarzy. Westchnął głośno, rozejrzał się po gabinecie i…
Już po chwili klęczał przy Anthonym, bezpardonowo przeglądając dolne szuflady biurka Shafiqa.
– Anthony, powiedz mi, czy ty gdzieś przekładałeś raporty w sprawie kosmetyków do ust z Maroka? Dostaliśmy je tydzień temu. Muszę wysłać zapytanie o certyfikację kilku produktów na rynku lokalnym, zanim wyjedziemy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1570), Jonathan Selwyn (1540)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...? - przez Anthony Shafiq - 04.09.2026, 13:25
RE: [Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...? - przez Jonathan Selwyn - 05.09.2026, 02:42
RE: [Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...? - przez Anthony Shafiq - 06.09.2026, 10:45
RE: [Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...? - przez Jonathan Selwyn - 06.09.2026, 23:02
RE: [Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...? - przez Anthony Shafiq - 12.09.2026, 18:46
RE: [Jesień 1972, 19.10 OMSHM | Jonathan & Anthony] Would you...? - przez Jonathan Selwyn - 05.10.2026, 23:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa