• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[26/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick

[26/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#9
01.09.2026, 03:05  ✶  
Zanim zdążyłem wrócić do formy i spytać ją, z czego była taka zadowolona, usłyszałem prawdopodobnie najpiękniejsze słowa, jakie tylko mogły poprzedzić wręczenie mi najlepszego prezentu, o którym tylko mogła być mowa - chyba pierwszy raz od momentu teleportacji poczułem coś, co przypominało autentyczną wdzięczność wobec losu, który najwyraźniej po całym tym gównie postanowił jednak dać mi jakąś nagrodę pocieszenia. Przez chwilę patrzyłem na obie butelki, próbując przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz znajdował się przede mną tak oczywisty wybór między dwoma potencjalnie bardzo złymi decyzjami - absynt w jednej dłoni i wino w drugiej wyglądały wyjątkowo zachęcająco, zwłaszcza że moje kubki smakowe nadal czuły posmak, którego nie życzyłbym nawet komuś, kogo naprawdę nie lubiłem, co prawda rozsądek podpowiadał mi, że jeśli właśnie przed chwilą wyrzuciłem z siebie zawartość żołądka, to wlanie do niego czystego alkoholu mogło nie być najlepszym sposobem na odzyskanie zdrowia, aczkolwiek… Z drugiej strony nigdy nie uważałem się za człowieka szczególnie rozsądnego, a w obecnej sytuacji miałem dodatkowo bardzo dobry argument w postaci dwóch eleganckich podarunków z zagranicy przywiezionych specjalnie dla mnie, które nie mogły przecież obciążać plecaka Rudej, skoro przyszliśmy tu zbierać chrust na sabat. Wino wydawało mi się logiczniejszym wyborem, ale wszelka logika zdążyła zawieść mnie już dzisiaj przynajmniej kilka razy, więc nie widziałem powodu, żeby nagle zacząć mu ufać, spojrzałem więc na Heather, potem znowu na alkohole i w końcu wyciągnąłem rękę w kierunku tej części suwenirów, której zawartość miała zdecydowanie większe szanse wypalić mi język, gardło oraz wszelkie wspomnienia związane z ostatnimi pięcioma minutami.
- Ten. - Nie musiała ponownie pytać, nie zamierzałem, oczywiście, wypić od razu połowy butelki, bo nawet moje zdolności autodestrukcyjne miały jakieś granice, a poza tym bardzo chciałem uniknąć sytuacji, w której za pięć minut oboje musielibyśmy po raz kolejny czyścić sobie buty, ale mogłem pociągnąć łyczek bądź dwa. - Dzięki. - Tym razem powiedziałem to już normalnie, bo skoro była na tyle przytomna, żeby przywieźć mi absynt do Lasu Wisielców, to mogłem zdobyć się na dwie sylaby wdzięczności bez udawania, że było to dla mnie fizycznie niemożliwe.
- A co do tego… - Dodałem, wskazując na niego butelką, po czym pociągnąłem z niej pierwszy, od razu bardzo odważny łyk, paliło, ale w tym momencie zdecydowanie nie była to kara. - Nie mam pojęcia, co tam masz, ale skolo tak mówisz, uwiesz mi na słowo, sze balso chcę je kiedyś zobaczyś. Tylko nie dzisiaj. Soleczka. - Dopiero wtedy rozejrzałem się po okolicy, zwracając uwagę przede wszystkim na rozpościerający się przed nami las, który przez cały ten czas cierpliwie czekał, aż przestaniemy zajmować się własnymi żołądkami i wreszcie przypomnimy sobie, po co właściwie tutaj przyszliśmy. Mgła nadal wisiała nisko nad ziemią, gałęzie drzew splatały się nad nami, trzeszcząc w porywach wiatru, a wilgotna ściółka uginała się pod ciężarem butów, które jeszcze kilka minut temu były czyste i niewinne. Uniosłem butelkę absyntu i wskazałem nią przed siebie - mogliśmy ruszać…
Koniec sesji


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2124), Heather Wood (1553)




Wiadomości w tym wątku
[26/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Benjy Fenwick - 31.08.2026, 19:07
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Heather Wood - 31.08.2026, 19:27
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Benjy Fenwick - 31.08.2026, 20:52
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Heather Wood - 31.08.2026, 21:04
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Benjy Fenwick - 31.08.2026, 21:19
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Heather Wood - 31.08.2026, 21:42
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Benjy Fenwick - 31.08.2026, 23:15
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Heather Wood - 31.08.2026, 23:30
RE: [19/10/72]Gather your kindling, gather it quick, every old forest has one nasty stick - przez Benjy Fenwick - 01.09.2026, 03:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa