• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else

[01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#9
01.09.2026, 00:20  ✶  
Skoro wieczór od samego początku próbował się nam wymknąć spod kontroli, zamierzałam zrobić wszystko, żeby jednak skończył się dobrze, kiedy zatem Prue mrugnęła do mnie porozumiewawczo, od razu odpowiedziałam tym samym, bo dokładnie tego rodzaju nastawienia potrzebowałam. Nie chciałam pozwolić, żeby deszcz czy cokolwiek innego popsuło nam obu humor, szczególnie że tak długo czekałam na okazję, żeby spędzić z Prue trochę czasu. Była jedną z tych osób, przy których mogłam być dokładnie taka, jaka byłam, bez zastanawiania się, czy nie mówię za dużo albo czy przypadkiem nie mam zbyt wiele energii. Przyszłam do niej z nastawieniem, że ten wspólny wypad miał być przyjemny, nawet jeśli londyńska pogoda próbowała pokrzyżować mi plany już na samym początku, tak miało pozostać.
- Właśnie. Od tej chwili wszystko może już tylko działać na naszą korzyść. - Oczywiście, nie byłam na tyle naiwna, żeby naprawdę wierzyć w podobne prawa wszechświata, szczególnie po tym, jak moja parasolka ewakuowała się z rana na moich oczach, lecz zamierzałam się tego trzymać, tak dla naszego wspólnego dobra. Zerknęłam w stronę szafy, wyraźnie zainteresowana tym, co właściwie mogło się w niej znajdować, już samo wyobrażenie sobie magazynu parasolek różniących się od siebie kształtem i wyglądem było wystarczającym powodem, żeby chcieć kiedyś urządzić sobie ich przegląd, a skoro mogło się to stać dzisiaj, nie zamierzałam sobie tego darować.
Słysząc odpowiedź na żart dotyczący tego, że prędzej czy później znajdę odpowiedni moment, żeby przypomnieć jej o tej sytuacji, uśmiechnęłam się niewinnie - lubiłam nasze drobne przekomarzania, bo pozwalały utrzymać rozmowę w lekkim tonie, szczególnie teraz, kiedy coraz wyraźniej widziałam, że Prue miała za sobą kilka ciężkich dni. Zapewnienie, że nic się nie działo, przyjęłam z lekkim skinieniem głowy, lecz nie udało mi się całkowicie pozbyć z twarzy troski. Wcale nie mówiłam tego wszystkiego wyłącznie z grzeczności, chociaż, oczywiście, jeżeli Prudence chciała siedzieć w biurze od rana do nocy, bo dzięki temu łatwiej było jej nie wracać myślami do czegoś, o czym mi chwilowo nie mówiła, nie mogłam jej tego zabronić, lecz mogłam przynajmniej dopilnować, żeby nie doprowadziła się przy okazji do całkowitego wyczerpania.
- W porządku, skoro twierdzisz, że już minęło, nie będę cię ciągnęła za język. - Oparłam się lekko o framugę i przez chwilę zastanowiłam się nad tym, co mogłabym zrobić inaczej. Oczywiście byłam ciekawa, bardzo ciekawa, nie zamierzałam jednak urządzać jej przesłuchania przy wejściu, szczególnie że sama wyraźnie dawała mi do zrozumienia, iż nie chciała teraz o tym rozmawiać. - Ale oferta nadal obowiązuje. Zawsze jest aktualna. Jeśli kiedyś będziesz miała za dużo na głowie, wystarczy, że mi powiesz. Naprawdę nie robi mi to różnicy. - Nie chciałam jej przekonywać na siłę, skoro sama twierdziła, inaczej, wolałam po prostu zostawić jej otwarte drzwi, gdyby pewnego dnia sytuacja się zmieniła. Spojrzałam w stronę kocura, który najwyraźniej uznał, że cała uwaga powinna należeć do niego, a kiedy usłyszałam kolejny komplement, wyprostowałam plecy, przyłożyłam dłoń do piersi i oficjalnie się pokłoniłam.
- Dobrze, skoro tak mówisz, zostawimy to na później. Dzisiaj możemy skupić się na tym, co przed nami. - Stwierdziłam, kiedy zamknęła drzwi mieszkania, perspektywa spędzenia chociażby nawet kilku minut w cieple zaczynała być coraz przyjemniejsza, szczególnie że moje ubranie wciąż było wilgotne. - Zdecydowanie najpierw muszę odzyskać czucie w palcach. Potem możemy podbijać miasto. - Wewnątrz również wcale nie protestowałam przeciwko perspektywie pozostania tutaj jeszcze kilku minut. Nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo Prue już ruszyła do kuchni, obserwowałam ją przez chwilę, gdy się oddalała, po czym zerknęłam na kocura.
- Widzisz, jaka twoja człowiekowa jest sprawna organizacyjnie… - Kocur oczywiście nie odpowiedział, lecz uznałam, że jego milczenie oznaczało pełną zgodę i skierowałam się w głąb, szybko zyskując przewodnika. W salonie przykucnęłam przy nim ponownie i pogłaskałam go po grzbiecie, odrywając się dopiero wtedy, kiedy właścicielka lokum wróciła do nas z butelką oraz kieliszkami.
- Wcale się nie dziwię. Ma odpowiednią minę. - Wyciągnęłam palec, pozwalając mu go powąchać. - Znam ten typ. Najpierw patrzy niewinnie, potem nawet nie wiesz, kiedy cię omotał. - Uśmiechnęłam się pod nosem. - Rozumiem cię, kolego. Też pewnie nie odmówiłabym, gdyby ktoś zapewnił mi jedzenie, ciepłe mieszkanie i całkowitą władzę nad swoim własnym człowiekiem. Niestety, „mój człowiek” miał kilka pańci, a musisz wiedzieć, że tak nie można, więc pogoniłam pchlarza. - Mimowolnie furknęłam, nie mogąc jednak darować sobie tego, co powiedziałam, chociaż już nawet na samą myśl o byłym mężu zaczynała mi latać powieka. Minęło tyle lat, a wspomnienie tego palanta sprawiało, że schło mi w gardle. - No. - Odchrząknęłam. - To… Za zdrowie pana? - Rzuciłam, kiwnąwszy głową wpierw w stronę wina, potem oficjalnego drugiego lokatora mieszkania.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3441), Prudence Fenwick (2015)




Wiadomości w tym wątku
[01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 29.08.2026, 01:40
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 29.08.2026, 12:15
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 29.08.2026, 17:26
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 30.08.2026, 18:48
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 31.08.2026, 14:52
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 31.08.2026, 16:20
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 31.08.2026, 18:01
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Prudence Fenwick - 31.08.2026, 19:03
RE: [01/10/72] To be, or not to be, preferably somewhere else - przez Bard Beedle - 01.09.2026, 00:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa