Wybór obuwia w tej sytuacji mógł naprawdę robić różnicę. Ruda spoglądała na te ciężkie buty swojego kumpla, po czym w końcu pozwoliła sobie zerknąć na swoje trampki, które zdecydowanie nie były przystosowane do tego, aby ktoś na nie zwymiotował. To spowodowało, że się skrzywiła - obawiała się tego, że zawartość jego żołądka dotarła do jej skarpetek… na samą myśl o tym ponownie zaczął boleć ją brzuch. Oczywiście nie wchodziła mu w drogę, kiedy odwdzięczył jej się tym samym, to było całkiem interesujące, że jak i ona miewał problemy z wymiotowaniem.
Jej problemy z teleportacją zaczęły się już na samym początku jej nauki tej umiejętności. Nigdy nie udało się Rudej zrobić z tym porządku, po prostu przywykła do tego, że tak było. Nie znosiła tego sposobu transportu, wzbudzał w niej okropne uczucia, chociaż wiedziała, że czasem był jedyną opcją - tylko dlatego nadal poruszała się w ten sposób.
- Chyba nigdy jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam. - Zdarzało jej się wymiotować na innych, ale nikt nie odwdzięczył jej się tym samym, to było na swój sposób wyjątkowe - najwyraźniej mieli jeszcze więcej wspólnego niż zakładała.
- Żyjesz dziadku, czy trzeba Ci jakoś pomóc? - Ona pozbierała się zdecydowanie szybciej, co pewnie było spowodowane tym, że miała naprawdę ogromne doświadczenie w podobnych sytuacjach, bardzo często teleportacja w jej przypadku kończyła się właśnie w ten sposób, nauczyła się z tym żyć.
Przetarła jeszcze ręką usta, żeby przypadkiem nie pozostawić na swojej twarzy żadnych śladów, które mogłyby świadczyć o jej upokorzeniu, sięgnęła też po różdżkę, aby wyczarować strumień wody, który miał wyczyścić jej trampki - przynajmniej z zewnątrz. Machnęła swoim patykiem i mruknęła pod nosem zaklęcie.
Sukces!
Jeśli udało jej się rzucić zaklęcie, to oblała swoje buty, w później przeniosła strumień wody na but swojego kumpla, nie mogła pozwolić, żeby jego obuwie nadal wyglądało w ten sposób. Jeśli nie udało jej się za pierwszym razem, to machnęła różdżką drugi raz i zamierzała zrobić to samo.
Sukces!
Później się wyprostowała. Poprawiła swój plecak, próbowała wrócić do normalnej postawy. - Mam coś dla Ciebie, byłam wczoraj we Francji, mam nadzieję, że Ci się spodoba, ale może to później, jak w końcu złapiesz oddech? - Nie do końca wiedziała, czy był gotowy na przyjęcie suwenirów, które dla niego przygotowała. Zapach serów, który znajdował się w jej plecaku mógł spowodować, że jego żołądek ponownie postanowi się nieco rozluźnić.