31.08.2026, 21:19 ✶
Przez moment naprawdę próbowałem się powstrzymać, chociaż świadomość, że Heather właśnie zwymiotowała na jeden z moich butów, była wystarczająco obrzydliwa sama w sobie, a oglądanie jej twarzy, która zmieniała kolory szybciej niż niejeden czarodziej pod wpływem zaklęcia kameleona, wcale nie pomagało. Zdążyłem odsunąć jedną nogę, ale najwyraźniej mój przytępiony refleks nie był dziś aż tak doskonały, żeby uratować oba trepy, więc stało się… Kiedy poczułem ciepło na nogawce przy cholewce drugiego buta, przez krótką chwilę po prostu stałem i patrzyłem przed siebie z miną kogoś, kto właśnie zdał sobie sprawę, że życie po raz kolejny postanowiło z niego zakpić. Nie miałem jednak nawet czasu na porządne oburzenie ani odpowiedź na pretensję, z jaką wytknęła mi tę „starą”, bo żołądek bratniej duszy najwyraźniej okazał się potwierdzonym, wyjątkowo zaraźliwym zjawiskiem, a zapach, który momentalnie uniósł się wokół nas, skutecznie przypomniał mi, że sam przecież dopiero co ledwo trzymałem się na nogach po teleportacji. Wziąłem jeden wdech, zdecydowanie za głęboki, i od razu zrozumiałem, że popełniłem błąd.
- Ueghh—bleeech–hrrrk-łegh! - Wyrwało mi się, zanim zdążyłem zrobić cokolwiek więcej, po czym zgiąłem się gwałtownie w pół i zwymiotowałem, celując w trawę, lecz z mimowolnym odbiciem prosto na jej buty. Nie miałem już nawet możliwości wyboru, na który z nich trafię, więc potraktowałem oba wyjątkowo demokratycznie, chociaż w tej sytuacji trudno było mówić o jakiejkolwiek „sprawiedliwości”. Przez chwilę kaszlałem i próbowałem złapać oddech, czując łzy napływające mi do oczu, a kiedy w końcu udało mi się unieść głowę, spojrzałem najpierw na Rudą, potem na jej i swoje obuwie, i… I dopiero wtedy dotarło do mnie, że właściwie to właśnie zrobiłem dokładnie to samo, co ona chwilę wcześniej - tyle dobrego, że przynajmniej nie mogła powiedzieć, iż zostawiłem ją samą z tym doświadczeniem, nie musiałem także doszukiwać się okazji do zemsty, bo ta wydarzyła się sama - podparłem dłonie na kolanach, przez kilka sekund nie byłem w stanie się wyprostować, ponieważ każdy kolejny wdech przypominał mi o tym, co znajdowało się na naszych butach. Komunistycznie, kurwa.
- Kulwa maś. - Wymamrotałem znowu ochryple, ocierając usta wierzchem dłoni, po czym spojrzałem na nią z mieszaniną absolutnej rezygnacji. - No tośmy się, młoda, kulwa, pszywitali. - Próbowałem zabrzmieć normalnie, ale głos miałem tak zduszony, że sam ledwo się rozumiałem, dopiero wtedy spróbowałem się wyprostować, ale natychmiast tego pożałowałem, więc ponownie pochyliłem się nad ziemią i zamknąłem oczy, dochodząc do wniosku, że jeśli jeszcze raz miałem poczuć zapach własnych albo jej wymiocin, prawdopodobnie skończymy oboje leżąc na tej przeklętej łące…
- Ueghh—bleeech–hrrrk-łegh! - Wyrwało mi się, zanim zdążyłem zrobić cokolwiek więcej, po czym zgiąłem się gwałtownie w pół i zwymiotowałem, celując w trawę, lecz z mimowolnym odbiciem prosto na jej buty. Nie miałem już nawet możliwości wyboru, na który z nich trafię, więc potraktowałem oba wyjątkowo demokratycznie, chociaż w tej sytuacji trudno było mówić o jakiejkolwiek „sprawiedliwości”. Przez chwilę kaszlałem i próbowałem złapać oddech, czując łzy napływające mi do oczu, a kiedy w końcu udało mi się unieść głowę, spojrzałem najpierw na Rudą, potem na jej i swoje obuwie, i… I dopiero wtedy dotarło do mnie, że właściwie to właśnie zrobiłem dokładnie to samo, co ona chwilę wcześniej - tyle dobrego, że przynajmniej nie mogła powiedzieć, iż zostawiłem ją samą z tym doświadczeniem, nie musiałem także doszukiwać się okazji do zemsty, bo ta wydarzyła się sama - podparłem dłonie na kolanach, przez kilka sekund nie byłem w stanie się wyprostować, ponieważ każdy kolejny wdech przypominał mi o tym, co znajdowało się na naszych butach. Komunistycznie, kurwa.
- Kulwa maś. - Wymamrotałem znowu ochryple, ocierając usta wierzchem dłoni, po czym spojrzałem na nią z mieszaniną absolutnej rezygnacji. - No tośmy się, młoda, kulwa, pszywitali. - Próbowałem zabrzmieć normalnie, ale głos miałem tak zduszony, że sam ledwo się rozumiałem, dopiero wtedy spróbowałem się wyprostować, ale natychmiast tego pożałowałem, więc ponownie pochyliłem się nad ziemią i zamknąłem oczy, dochodząc do wniosku, że jeśli jeszcze raz miałem poczuć zapach własnych albo jej wymiocin, prawdopodobnie skończymy oboje leżąc na tej przeklętej łące…
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)