31.08.2026, 20:52 ✶
Charakterystyczny trzask teleportacji dotarł do mnie wreszcie na chwilę przed tym, zanim zdążyłem zlokalizować samą Heather, bo Ruda nie pojawiła się tam, gdzie przyjąłem z założenia - oczywiście, że nie zamierzała mi niczego ułatwiać, nie byłaby przecież przeuroczą sobą, gdyby to robiła - słysząc go odruchowo uniosłem więc głowę i obróciłem ją w stronę miejsca, w którym spodziewałem się naprawdę zobaczyć znajomą postać. Nie przesłyszałem się, rzeczywiście tam była, chociaż chyba właśnie próbowała przypomnieć sobie, po co właściwie człowiekowi były obie nogi, jednak dopiero kiedy przesunęła rozedrgane, lekko błędne spojrzenie na moje buty, zrozumiałem, że znalazła mnie szybciej, niż ja zdążyłem znaleźć ją. Wiodąc wzrokiem za niepokojąco niebieskimi oczami wyraźnie odznaczającymi się na licu przyjaciółki, zerknąłem najpierw na swoje trepy, potem na Heather, a następnie znowu na trepy, ponieważ nagle wydały mi się… Istotne. Nie miałem pojęcia, co dokładnie zamierzała zrobić, ale sposób, w jaki na nie patrzyła, zdecydowanie nie napawał mnie spokojem. W dodatku jej twarz zaczęła przybierać ten charakterystyczny odcień, który znałem z własnego doświadczenia i który, jak zdążyłem się niedawno przekonać na wysłużonej skórze analogicznej pary obuwia, w żadnym wypadku nie zwiastował niczego dobrego dla elementów garderoby znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie. Cofnąłem więc jedną stopę, odruchowo, drugiej… Drugiej… Drugiej nie zdążyłem…
„Ueeergh… Bleeegh!”
Zapach wilgotnej ziemi, zgnilizny i czegoś, czego zdecydowanie nie chciałem identyfikować, nagle dotarł do mnie ze zdwojoną siłą.
- Kulwa maś, stala!
Najgorsze było to, że patrzenie na nią wcale mi nie pomagało, wprost przeciwnie, kiedy zobaczyłem jej bladozieloną twarz, usłyszałem ten nieprzyjemny odgłos i poczułem woń, której zdecydowanie nie potrzebowałem tuż po mojej własnej, problematycznie-wstrząsającej teleportacji, mój żołądek zaczął wykonywać dokładnie te same ostrzegawcze ruchy, co jeszcze moment wcześniej - takie, które znałem aż za dobrze z dni, gdy organizm nie doceniał odważnego sposobu prowadzenia się poprzedniego wieczora. Przełknąłem ślinę, odwróciłem głowę i wziąłem kilka głębokich oddechów, próbując wmówić ciału, że skoro nie tak dawno przeżyłem walki z przeklętymi stworzeniami, nurkowanie w lodowatej wodzie pełnej druzgotków pozostawiających po sobie naprawdę mało estetyczne ślady i niezliczoną liczbę innych sytuacji, w których nie zwymiotowałem, to chyba potrafiłem również przeżyć widok własnego obuwia po spotkaniu z Heather, zwłaszcza że nie tak dawno bratnia para wyzionęła ducha w zbliżonej sytuacji, w której się nie zrzygałem. Niestety żołądek miał w tej kwestii własne zdanie i najwyraźniej nie zamierzał jakoś specjalnie przejmować się tymi argumentami - poczułem znajome ściśnięcie pod żebrami, więc odsunąłem się o krok, przetarłem usta wierzchem dłoni i spojrzałem gdzieś pomiędzy drzewa, udając przed samym sobą, że ponura mgła nagle stała się wyjątkowo interesującym elementem krajobrazu.
czy widok Heather oraz stan butów wystarczą, żeby również zwrócił późną kolację na wilgotną ściółkę?
jeśli tak, to czy trafi rykoszetem w buty kumpeli?
„Ueeergh… Bleeegh!”
Zapach wilgotnej ziemi, zgnilizny i czegoś, czego zdecydowanie nie chciałem identyfikować, nagle dotarł do mnie ze zdwojoną siłą.
- Kulwa maś, stala!
Najgorsze było to, że patrzenie na nią wcale mi nie pomagało, wprost przeciwnie, kiedy zobaczyłem jej bladozieloną twarz, usłyszałem ten nieprzyjemny odgłos i poczułem woń, której zdecydowanie nie potrzebowałem tuż po mojej własnej, problematycznie-wstrząsającej teleportacji, mój żołądek zaczął wykonywać dokładnie te same ostrzegawcze ruchy, co jeszcze moment wcześniej - takie, które znałem aż za dobrze z dni, gdy organizm nie doceniał odważnego sposobu prowadzenia się poprzedniego wieczora. Przełknąłem ślinę, odwróciłem głowę i wziąłem kilka głębokich oddechów, próbując wmówić ciału, że skoro nie tak dawno przeżyłem walki z przeklętymi stworzeniami, nurkowanie w lodowatej wodzie pełnej druzgotków pozostawiających po sobie naprawdę mało estetyczne ślady i niezliczoną liczbę innych sytuacji, w których nie zwymiotowałem, to chyba potrafiłem również przeżyć widok własnego obuwia po spotkaniu z Heather, zwłaszcza że nie tak dawno bratnia para wyzionęła ducha w zbliżonej sytuacji, w której się nie zrzygałem. Niestety żołądek miał w tej kwestii własne zdanie i najwyraźniej nie zamierzał jakoś specjalnie przejmować się tymi argumentami - poczułem znajome ściśnięcie pod żebrami, więc odsunąłem się o krok, przetarłem usta wierzchem dłoni i spojrzałem gdzieś pomiędzy drzewa, udając przed samym sobą, że ponura mgła nagle stała się wyjątkowo interesującym elementem krajobrazu.
czy widok Heather oraz stan butów wystarczą, żeby również zwrócił późną kolację na wilgotną ściółkę?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak
jeśli tak, to czy trafi rykoszetem w buty kumpeli?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)