Jako, że wczoraj jeszcze była we Francji, wróciła z niej nad ranem, to chcąc nie chcąc musiała to odespać, co wiązało się z tym, że Ruda niestety nie obudziła się na tyle szybko, aby móc dolecieć do Little Hangleton na miotle. Była na siebie zła, bo to był zdecydowanie jej ulubiony środek transportu. Już w domu psioczyła na siebie i swoją nieuwagę. To miał być w końcu bardzo przyjemny dzień, miała się udać ze swoim nowym, najlepszym kumplem do lasu, żeby zebrać trochę patyków. Co mogło pójść nie tak?
Oczywiście wczoraj, kiedy była we Francji, aby załatwić z Erikiem sprawy dla Zakonu znalazła czas na to, by kupić swoim najbliższym drobne prezenty. Przytargała ze sobą karton wina, kilka kilogramów serów, a w jednym z lokalnych sklepów znalazła nawet parę butelek absyntu spod Szwajcarii, wydawało jej się, że będzie to idealna niespodzianka dla Fenwicka. Wydawało jej się, że wino mogło nie do końca leżeć w jego gustach smakowych, a o absyncie słyszała różne opowieści przez co wybrała właśnie ten trunek.
Zapakowała kilka serów, dwie butelki absyntu i jedną wina do plecaka, po czym się teleportowała ku swojemu niezadowoleniu. Pomyślała o miejscu, o swoim ciele i o tym, że bardzo chce się znaleźć w Little Hangleton, zadziałało - zniknęła ze swojego mieszania.
Rozległ się ten charakterystyczny dźwięk, który zwiastował jej pojawienie się. Zrobiła to bardzo niezgrabnie, gdy pierwsza z jej nóg znalazła się na trawie to druga zamiast stanąć tuż obok się rozjechała. Do tego poczuła ten charakterystyczny ścisk w żołądku, który pojawiał się za każdym razem, kiedy się teleportowała. Zgięła się w pół starając się złapać równowagę i jakoś uspokoić to, co działo się z jej brzuchem. To nie było wcale takie proste. Nie miała pojęcia, czy Benjy już tu był, czy jeszcze nie, skupiona była bowiem aktualnie na swoim obuwiu, przesunęła wzrok - już wiedziała, że nie jest tu sama, bo obok znajdowały się wielkie trepy, które zdecydowanie należały do jej towarzysza.
czy Heather zwymiotuje na buty Benjy'ego?
Tak