• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [23.10.72] Zielone klątwy

[23.10.72] Zielone klątwy
twój stary pijany
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#3
30.08.2026, 19:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.08.2026, 19:53 przez Billius Weasley.)  

Od pamiętnej nocy, gdy auror Lestrange, wsadziła go do ciupy, Billius nie tknął nawet grama alkoholu.
Nie był to jednak wybór świadomy, bo nie stał się nagle abstynentem — na trunki, nawet te najtańsze i najpodlejsze, co smakowały, jak siki, a nie wspaniała ambrozja zawierająca procenty, nie było go najzwyczajniej na świecie stać.

Jak zostawał tym łamaczem klątw, to wyobrażał sobie zatrważającą karierę; w swej głupiej głowie widział siebie samego, gdzieś pośród zapomnianych katakumb czy dawnych goblińskich budowli. Znajdował się w tych marzeniach, w samym środku akcji i za każdym, kolejnym razem, bohatersko ratował całą sytuację. I mama była z niego z tego powodu bardzo dumna razem z ojcem i młodszym rodzeństwem, i panienki się na niego praktycznie rzucały na ulicach, prosząc o autografy na krągłych piersiach, bo tak bardzo sławnym człowiekiem został. No, normalnie, żyć, nie umierać.

Za samym alkoholem tęsknił tak, jak nie tęsknił chyba nigdy wcześniej nikt. Bo tęsknił bardziej, niż matki odwożące swoje dzieci na King Cross, by odprowadzić je na pociąg prowadzący wprost do Hogwartu albo, jak niż mężowie tęsknili za żonami, gdy ich nie ma w domu, i nie ma komu ugotować obiadu czy posprzątać mieszkania.

I chyba z tego powodu właśnieśnił o alkoholu każdej nocy. I w tych snach, pod samiutki nos przynosiły mu ten alkohol na metalowych tacach, cycate kelnerki. Sam Weasley w tych swoich mokrych snach, nie był za bardzo zainteresowany tymi wszystkimi pannami, bo chociaż kobiety różnej maści kochał, to dużo bardziej kręciło go to, co ze sobą nosiły niż ich krągłe kształty.

Najgorsze w tym wszystkim było to, że gdy rzeczone, zmrożone do szpiku kości kufle, lądowały w okolicy jego ust, i gdy upijał z nich swój pierwszy, tak długo i rzewnie wyczekiwane, zbawienne łyki to złocista zawartość, za każdym przeklętym razem, zamieniała się w piasek.

I budził się z tych snów brutalnie, cały zalany potem i przerażony, tak jak przerażony nie był nigdy wcześniej, i może w oczach jego niebieskich, malowały się łzy, bo zrozpaczony był swą sytuacją, jednocześnie nie robił nic, by się z tego bagna wziąć i podnieść.

I chyba tylko dlatego stał tam, pośród tych ludzi mu zupełnie nieznanych; bo porwali go i to dosłownie, porwali, bo szedł sobie Śmiertelnym Nokturnem, nie wadząc nikomu, gdy nagle ktoś się obok niego teleportował, złapał go pod ramię, mówiąc szybko, "Potrzebujemy łamacza klątw i to na gwałt.". Miał czas jedynie kiwnąć głową, że się zgadza i w tym samym momencie, znalazł się pośrodku niczego.

Rozejrzał się wokół siebie, dalej trochę zaskoczony. Zmarszczył brwi, wyprostował się dumnie i sprawdził jeszcze prawą dłonią, czy na pewno ma przy sobie różdżkę, bo tej często przy sobie nie nosił. Mieli szczęście, bo ta znajdowała się w kieszeni jego znoszonych jeansów. Uff.

Ruszył przed siebie, pewnie, zupełnie, jakby miał jakiś życiowy cel, nie, że tylko baby, hazard i alkohol. No i chyba powinien się przywitać albo coś więcej powiedzieć, może spytać o co tu kurwa chodzi i dlaczego porywają biednych ludzi wprost z ulicy, albo w czyjej głowie pojawił się pomysł na to, by latać w poszukiwaniu czegoś, co może być strzeżone przez klątwy bez łamacza klątw w składzie. Westchnął ciężko, bo to podobno on był nieodpowiedzialny i głupi, a jednak, chyba chodzili po Wyspach, czarodzieje gorsi od niego.

Stanął obok tej egzotycznej panienki, co próbowała odmienić tego gościa co leżał teraz przed nią, równie przerażony co Billius po wybudzeniu i wyciągnął różdżkę. Wiedział, że zanim zacznie te klątwę zdejmować to powinien zatrzymać jej działanie, co by ten chłoptaś co teraz zamieniał się w enta, nie zamieniał się w enta jeszcze bardziej.

◉◉◉◉○ na rozpraszanie
Rzut PO 1d100 - 34
Słaby sukces...

I wyszło kurwa jak zawsze, ale czego innego mógł się po sobie spodziewać? O tyle dobrze, że nie rzucał tego zaklęca co to miało powstrzymać ten urok przeklęty na większą grupę czarodziejów, bo wtedy to by pewnie na nikogo nie zadziałało. Na razie udało mu się powstrzymać porost całkowicie, nie udało mu się go jednak cofnąć. Być może mierzył się z czymś co wykraczało poza jego umiejętności? A może zbyt trzeźwy był, kij wie.

— Czy mogłabyś mi powiedzieć co tu się dzieje? I dlaczego urządzacie sobie wykopaliska bez łamacza klątw na straży? — rzucił, jakoś niemiło, zupełnie nie po Weasleyowskiego. Wkurwiony był przede wszystkim na samego siebie, bo chyba pojawiła się szansa na zarobek i nie musiał się o tę pracę prosić, bo ta dosłownie znalazła go sama, na ulicy! Ale i tak wiatr w oczy i kij w mrowisko. — Kto zaczął przemieniać się pierwszy i co dokładnie wtedy robił? — spytał w końcu, po tych swoich poprzednich pretensjach i spojrzał na nią poważnie, marszcząc swoje rude brwi. Chyba pierwszy raz w życiu, bardziej skupiony był na swej robocie niż na tym, że stoi obok urodziwej czarownicy, ale może nadszedł czas dorosnąć?



the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Billius Weasley (1890), Cathal Shafiq (1620), Guinevere McGonagall (1782)




Wiadomości w tym wątku
[23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 28.08.2026, 13:16
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 29.08.2026, 01:55
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Billius Weasley - 30.08.2026, 19:38
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 31.08.2026, 12:01
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 01.09.2026, 11:06
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Billius Weasley - 03.09.2026, 22:46
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 05.09.2026, 19:51
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 06.09.2026, 23:28
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Billius Weasley - 13.09.2026, 20:49
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Cathal Shafiq - 20.09.2026, 16:24
RE: [23.10.72] Zielone klątwy - przez Guinevere McGonagall - 20.09.2026, 19:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa