30.08.2026, 19:05 ✶
Oh…
Oh…
Oh…
– Oh – wymamrotała, a w jej głowie pojawiło się pytanie nie o to, czy się zarumieniła, a o to jak bardzo. Zerknęła na swoje dłonie. Płytka paznokci była jedynie nieznacznie zaróżowiona, więc chyba nie było aż tak źle.
Co nie znaczyło wcale, że jej głowa nie została właśnie przysłonięta przez gigantyczną mgłę zakłopotania i niewiemcoterazpowiedziećizmu. Lubiła Henry'ego. I to bardzo. Uśmiechała się za każdym razem, gdy go widziała, a czas płynął jakoś tak przyjemniej, kiedy tylkp był w pobliżu. I to nie tak, że jego słowa były dziwne, czy w jakiś sposób nieprzyjemne. Po prostu… Ciężko było przygotować się na taką szczerość i świadomość, że najwyraźniej było się dla kogoś aż tak ważnym. I co w ogóle odpowiadało się w takiej sytuacji?
No ja mam rodzinę i życie nigdy nie skonfronfowało mnie z prawdziwą samotnością, ale nawzajem?
– Bardzo miło wspominam tamten moment – powiedziała w końcu, dzielnie nie unikając spojrzenia Henry'ego, tak aby nie myślał, że nie powinien był tego wszystkiego mówić. – I cieszę się, że dalej się przyjaźnimi.
Nagle chwyciła swoje przybory do rysowania i zeskoczyła z ławki, po czym po prostu usiadła na trawie, uważając przy tym, aby nie zgnieść żadnego cytrusa.
– Tak, usiądz tak jakbyś z kimś rozmawiał. No w sumie to ze mną. Hm… Co powiesz na to abyś założył nogę na nogę? I spokojnie, zrobiŵ tylko szybki szkic a resztę dokończę później. Nie ma sensu przecież, abyś tyle tutaj siedział. No i musimy też popolować na jakieś pamiątki, nie?
Oh…
Oh…
– Oh – wymamrotała, a w jej głowie pojawiło się pytanie nie o to, czy się zarumieniła, a o to jak bardzo. Zerknęła na swoje dłonie. Płytka paznokci była jedynie nieznacznie zaróżowiona, więc chyba nie było aż tak źle.
Co nie znaczyło wcale, że jej głowa nie została właśnie przysłonięta przez gigantyczną mgłę zakłopotania i niewiemcoterazpowiedziećizmu. Lubiła Henry'ego. I to bardzo. Uśmiechała się za każdym razem, gdy go widziała, a czas płynął jakoś tak przyjemniej, kiedy tylkp był w pobliżu. I to nie tak, że jego słowa były dziwne, czy w jakiś sposób nieprzyjemne. Po prostu… Ciężko było przygotować się na taką szczerość i świadomość, że najwyraźniej było się dla kogoś aż tak ważnym. I co w ogóle odpowiadało się w takiej sytuacji?
No ja mam rodzinę i życie nigdy nie skonfronfowało mnie z prawdziwą samotnością, ale nawzajem?
– Bardzo miło wspominam tamten moment – powiedziała w końcu, dzielnie nie unikając spojrzenia Henry'ego, tak aby nie myślał, że nie powinien był tego wszystkiego mówić. – I cieszę się, że dalej się przyjaźnimi.
Nagle chwyciła swoje przybory do rysowania i zeskoczyła z ławki, po czym po prostu usiadła na trawie, uważając przy tym, aby nie zgnieść żadnego cytrusa.
– Tak, usiądz tak jakbyś z kimś rozmawiał. No w sumie to ze mną. Hm… Co powiesz na to abyś założył nogę na nogę? I spokojnie, zrobiŵ tylko szybki szkic a resztę dokończę później. Nie ma sensu przecież, abyś tyle tutaj siedział. No i musimy też popolować na jakieś pamiątki, nie?