24.08.2026, 17:54 ✶
Icarus nie pierwszy raz pomagał Basilowi z krwawiącym nosem. Zresztą w każdym przypadku, gdy starszy Prewett potrzebował medycznej pomocy, młodszy wiedział, że najlepszym, co mógł zrobić, było po prostu słuchanie jego poleceń i stosowanie się do nich. Wiedział też, że sytuacja nie była tragiczna, choć na taką wyglądała. Niektórym na widok takiej ilości krwi robiło się słabo.
– Nowożeńców, tak? – mruknął z powątpiewaniem. Spojrzał na brata z uniesionymi brwiami. – Wiesz, już trochę czasu minęło od samych zaślubin. A przed chwilą poszła stąd pewna brygadzistka… Nie chcę oczywiście nic insynuować. – Uniósł ręce. – To nie pomoże przy krwotoku.
Już wcześniej na weselu zauważył, że Basil i Miles trzymali się blisko siebie. Najpierw myślał, że może widzi wszystko przez okulary swojego uczucia do Mony. Cały świat w skowronkach, słoneczku i… miłości. Jak w jakiejś komedii romantycznej, gdzie każdy kończył z drugą połówką. Nawet jeśli to było odrobinę wymuszone. A następne słowa Basila tylko go utwierdziły, że jego podejrzenia mogły mieć jakąś tam słuszność.
Trudno, nie można było naśmiewać się, że brat się zabujał. Zamiast tego Ari postanowił być dorosłym facetem. Czasem mu się to zdarzało.
– Rozumiem, ale… kiedyś będziesz musiał powiedzieć jej prawdę. A jeśli ona się od ciebie oddali, dlatego że jesteś chory, to jej problem. Bo cholera, Basil, ja nie znam porządniejszego faceta niż ty. I lepszego człowieka – wypalił z zadziwiającą aż szczerością.
Pomyślał o Mo, która stała obok. Musiał powiedzieć jej prawdę. O całym tym ambarasie z Okiem. No ale nie dzisiaj. Na pewno nie dziś.
– Nowożeńców, tak? – mruknął z powątpiewaniem. Spojrzał na brata z uniesionymi brwiami. – Wiesz, już trochę czasu minęło od samych zaślubin. A przed chwilą poszła stąd pewna brygadzistka… Nie chcę oczywiście nic insynuować. – Uniósł ręce. – To nie pomoże przy krwotoku.
Już wcześniej na weselu zauważył, że Basil i Miles trzymali się blisko siebie. Najpierw myślał, że może widzi wszystko przez okulary swojego uczucia do Mony. Cały świat w skowronkach, słoneczku i… miłości. Jak w jakiejś komedii romantycznej, gdzie każdy kończył z drugą połówką. Nawet jeśli to było odrobinę wymuszone. A następne słowa Basila tylko go utwierdziły, że jego podejrzenia mogły mieć jakąś tam słuszność.
Trudno, nie można było naśmiewać się, że brat się zabujał. Zamiast tego Ari postanowił być dorosłym facetem. Czasem mu się to zdarzało.
– Rozumiem, ale… kiedyś będziesz musiał powiedzieć jej prawdę. A jeśli ona się od ciebie oddali, dlatego że jesteś chory, to jej problem. Bo cholera, Basil, ja nie znam porządniejszego faceta niż ty. I lepszego człowieka – wypalił z zadziwiającą aż szczerością.
Pomyślał o Mo, która stała obok. Musiał powiedzieć jej prawdę. O całym tym ambarasie z Okiem. No ale nie dzisiaj. Na pewno nie dziś.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.