23.08.2026, 22:54 ✶
W pierwszej chwili była pewna, że się przejęzyczył, albo że czekoladki odebrały jej również zdolność poprawnego rozumienia słów. Zabrała ponownie dłonie i nieznacznie przechyliwszy głowę na bok, przyglądała wampirowi, próbując odnaleźć sens w jego wypowiedzi, która mogłaby spokojnie uchodzić za bełkot.
Eliksir do testów…
Naprawdę mogliby obejrzeć razem wschód słońca?
– Gabrielu… – powiedziała powoli, wpatrując się w niego z taką intensywnością, że gdyby zastało ich teraz słońce to równie dobrze mogłaby go w pierwszej chwili nie zauważyć. – To… Brzmi… Jak z jakiejś książki. – Nagle spoważniała. – Od kogo to masz? Jesteś pewny, że możemy tej osobie ufać? Jej motywacjom i jej ekspertyzie? – Czarująco-irytujący wampir, który zjawia się w życiu głównej bohaterki, aby podzielić się z nią czymś, co było niemożliwe dla krwiopijczej społeczności brzmiało naprawdę cudownie książkowo. A jeśli coś brzmiało aż tak cudownie książkowe, to znaczyło głównie to, że było też strasznie podejrzane. Wampiry nie wychodziły na słońce. Wampiry nie znajdywały bliskości w innych wampirach, a skoro to drugie mimk wszystko jej się przydarzyło… To znaczy, że to pierwsze nie miało racji bytu.
– Nie zrozum mnie źle, ufam tobie, wiem że masz dobre zamiary, ale nie ufam innym. Ktoś może albo życzyć nam źle, albo uważać się za mądrzejszego niż jest. Inne wampiry już to jakkolwiek testowały, czy będziemy pierwsi? Musimy opracować plan szybkiej ucieczki. Ugh… Wiedziałam, że powinnam zabrać się za ten spis, wszystkich istot magicznych, którym wampiry kiedyś napsuły krew. Wtedy bym mogła od razu sprawdzić, czy ten twój genialny alchemik nie ma tak naprawdę pragnienia zemsty, bo ktoś kiedyś ugryzł jego dziadka.
Eliksir do testów…
Naprawdę mogliby obejrzeć razem wschód słońca?
– Gabrielu… – powiedziała powoli, wpatrując się w niego z taką intensywnością, że gdyby zastało ich teraz słońce to równie dobrze mogłaby go w pierwszej chwili nie zauważyć. – To… Brzmi… Jak z jakiejś książki. – Nagle spoważniała. – Od kogo to masz? Jesteś pewny, że możemy tej osobie ufać? Jej motywacjom i jej ekspertyzie? – Czarująco-irytujący wampir, który zjawia się w życiu głównej bohaterki, aby podzielić się z nią czymś, co było niemożliwe dla krwiopijczej społeczności brzmiało naprawdę cudownie książkowo. A jeśli coś brzmiało aż tak cudownie książkowe, to znaczyło głównie to, że było też strasznie podejrzane. Wampiry nie wychodziły na słońce. Wampiry nie znajdywały bliskości w innych wampirach, a skoro to drugie mimk wszystko jej się przydarzyło… To znaczy, że to pierwsze nie miało racji bytu.
– Nie zrozum mnie źle, ufam tobie, wiem że masz dobre zamiary, ale nie ufam innym. Ktoś może albo życzyć nam źle, albo uważać się za mądrzejszego niż jest. Inne wampiry już to jakkolwiek testowały, czy będziemy pierwsi? Musimy opracować plan szybkiej ucieczki. Ugh… Wiedziałam, że powinnam zabrać się za ten spis, wszystkich istot magicznych, którym wampiry kiedyś napsuły krew. Wtedy bym mogła od razu sprawdzić, czy ten twój genialny alchemik nie ma tak naprawdę pragnienia zemsty, bo ktoś kiedyś ugryzł jego dziadka.