Edith nie przywykła. Z zemstą czekała jednak do samego końca. Na razie, nie mogła zbyt wiele zdziałać — była zwykłym pracownikiem ministerstwa, nie miała tyle władzy, by komukolwiek zagrozić, wiedziała jednak, że w przyszłości się to zmieni — jak dalekiej trudno było ocenić.
Nie wcinała się jej w słowa. Mogłaby powiedzieć wiele, że naprawdę źle się dzieje w ich kraju i, że to niepoważne, że grupka czarodziejów potrafi rozniecić tak wielki chaos w czasie jednej nocy i, że ktoś powinien coś z nimi zrobić, ale oprócz tej farby na twarz, nie obchodziło ja to, że działy się rzeczy okropne, które zapiszą się na kartach historii i o których będą pamiętać czarodzieje i czarownice przez wiele, wiele następnych lat. Miała w sobie na tyle taktu, a może po prostu Viktorię najzwyczajniej na świecie lubiła, że nie chciała jej jeszcze bardziej męczyć. Bo wyglądała, jak ktoś na granicy, jak ktoś kto obawia się każdej ciemnej uliczki, każdego zakamarka czy czarodzieja spoglądającego na nich niezbyt przyjaźnie. Ale chyba miała ku temu powodu, w końcu Edith również została zaatakowana. Nie był to może atak niezwykle brutalny, ale dalej atak.
— Nie martw się o mnie, ja dam sobie radę, mieszkam niedaleko, więc myślę, że uda mi się bezpiecznie dotrzeć do domu. Powinnaś pomyśleć o sobie i swoim bezpieczeństwie, obawiam się, że w tym stanie już nikomu nie pomożesz. Jeśli chcesz to możesz zatrzymać się u mnie, przynajmniej na chwilę. Nie nalegam, ale trochę też nalegam. — w jej spojrzeniu pojawiło się zmartwienie. Sama sobie nie potrafiła wytłumaczyć skąd ta propozycja. Wydawało jej się zawsze, że nie posiada w arsenale swoich uczuć czegoś takiego jak współczucie czy troska o kogokolwiek, kto nie jest członkiem jej rodziny. Spalona Noc udowodniła jej jednak, że oni — czarodzieje i czarownice czystej krwi zawsze powinni trzymać się razem. No i Lestrange, była obecnie jedyną osobą, która sama wyciągnęła w jej stronę pomocną dłoń. A ona, nie lubiła być nikomu dłużna. Zaproszenie do swojego domu, do miejsca, gdzie oprócz ojca i naprawdę bliskich jej sercu osób nie dostawał nikt było pewnego rodzaju poświęceniem.
torment me. IN DETAIL.