• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[09.09.1972] Holding out for a hero

[09.09.1972] Holding out for a hero
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#7
19.08.2026, 01:45  ✶  

To na tych najprostszych czarach czarodzieje się zwykle wykładali, bo byli zbyt pewni siebie przy ich rzucaniu. Przy skomplikowanych wiedziałeś, że musisz się skupić, żeby nie rzucać go na odpierdol, ale uniesienie piórka? Ach, przecież wystarczy smagnąć dłonią dzierżącą różdżkę niby biczem i już, przecież rzucało się to już tysiące razy, co może pójść nie tak? Wszystko. Tym bardziej, gdy byłeś zmęczony i oszczędzałeś energię właśnie na te trudne czary. Victoria była już na nogach i w terenie dzisiaj tak długo, że nie potrafiła się przejąć bardziej, że jej zaklęcie nie wyszło.

Czarodzieje nie spodziewali się ataku na taką skalę. Nie spodziewali się, że w losowy piątek u początku września, Voldemort postanowi spopielić Londyn i nie tylko. W tajemnicy mówiło się o wizjach, jakie jasnowidze mieli – o jesieni, o ogniu… ale był dopiero początek września. Liście nie zdążyły się nawet jeszcze zażółcić i zaczerwienić, niczym ten ogień na gałęziach, ci, którzy o tych wizjach wiedzieli, myśleli, że cokolwiek złego się stanie – nastąpi to później. Może w Mabon? W Samhain? W jakieś dni pomiędzy, gdy już liście zaczną mocno opadać z drzew, a nie… nie ósmego września. Ale Ministerstwo nie było przygotowane. Ministerstwo nigdy na nic nie było gotowe. Ministerstwo nie słuchało. Ministra nie słuchała. Szefowie departamentów myśleli chyba, że Voldemort to tylko krótkie zagrożenie.

– Nie powinnaś była do tego przywyknąć – odparła jej tylko. Victoria, na przykład, była zbyt dumna, by pozwolić innym na pomiatanie sobą, na jawny okaz braku szacunku.

– Nie skontaktujesz się teraz z nimi. Sieć fiuu jest w dużej mierze odcięta, wiele kominków jest zniszczonych. Sowy nie są w stanie lecieć w takich warunkach. Zostaje teleportacja, ale ten dym jest wszędzie i dusi, łatwo stracić przytomność albo się rozszczepić – Victoria nie wiedziała, że sowy przy okazji były atakowane przez Śmierciożerców. Że wiele z nich tej nocy po prostu zginęło wcale nie przez dym czy ogień, a wymierzone w nich zaklęcia. A kominki, prócz tego, że domy były zniszczone, to dodatkowo były rozwalane przez Naśladowców Czarnego Pana. Wielu czarodziejów było więc uwiezionych, uziemionych… I to nie tylko w Londynie. – Chyba, że masz lusterko dwukierunkowe. Ale nie wiem czy jesteś w zasięgu – dodała. – Mam nadzieje, że faktycznie woda i mydło wystarczą – powiedziała, z jakimś takim napięciem w głosie i zaraz się rozejrzała, bo stanie tutaj i rozmawianie to nie  był najszczęśliwszy pomysł pod słońcem. – Jest źle. Londyn, Dolina Godryka, Little Hangleton i wiele innych miejsc płonie – powiedziała, wiedząc doskonale, że rezydencja rodowa Rookwoodów znajdowała się właśnie tam. Nie miała też kontaktu z Saurielem, nie wiedziała, czy jest bezpieczny, chociaż nie mieszkał już w rodowej, a przeniósł się ze swoim wampirzym stwórcą do Londynu. – Chodź, nie powinnyśmy tutaj tak stać. Tu nie jest bezpiecznie. Jeśli nie masz się gdzie zatrzymać, to idź do Ministerstwa. W atrium, co prawda jest chaos, ale nikt nie ośmielił się atakować Ministerstwa. Możesz pójść do swojego biura i to przeczekać. Nie wiem jak długo to jeszcze potrwa, budynki zapalają się co jakiś czas, wiele się zawaliło – w jej głosie słychać było pewne napięcie, widoczne to było też w jej ruchach i tym, że nie skupia wzroku na Edith, a bardziej na otoczeniu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edith Rookwood (1705), Victoria Lestrange (2106)




Wiadomości w tym wątku
[09.09.1972] Holding out for a hero - przez Victoria Lestrange - 24.07.2026, 18:56
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Edith Rookwood - 26.07.2026, 23:08
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Victoria Lestrange - 28.07.2026, 08:59
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Edith Rookwood - 05.08.2026, 02:57
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Victoria Lestrange - 11.08.2026, 14:42
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Edith Rookwood - 17.08.2026, 14:26
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Victoria Lestrange - 19.08.2026, 01:45
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Edith Rookwood - 19.08.2026, 23:21
RE: [09.09.1972] Holding out for a hero - przez Victoria Lestrange - 20.08.2026, 02:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa