17.08.2026, 02:03 ✶
Milczała, bo jak na rasową panią detektyw przystało wolała raczej wyciągać czyjeś sekrety, niż ujawniać swoje własne tajemnice.
Gabriel w tym czasie ujął jej dłoń i ucałował.
Lucy nie zabrała ręki. Po prostu pozwoliła im trwać w tym milczeniu, wdzięczna, że Gabriel nie drążył tematu. Tylko, że o ile drugi wampir mógł nie naciskać, tak jej własny umysł miał inne plany, zanurzając wampirzycę coraz głębiej w chłodnej mgle pytań i wątpliwości.
Byli krwiopijczymi istotami. Długowiecznymi pijawkami, których moralność nie wpasowywała się w tę współczesnego czarodzieja nie tylko ze względu na ich dietę.
Gdy pierwszy raz zawitała do jego posiadłości, on składał plugawe ofiary w swojej piwnicy. Gdy on pierwszy raz ujrzał Northanger Abbey ona pokazała mu cmentarzyk, o którego użyźnienie własnoręcznie zadbała.
Widziała jak płakał.
Widział jak w zaciszu opactwa zdejmowała narzucone przez samą siebie maski.
Czy wypowiedzenie na głos pewnych uczuć, nie ważne jakie by one nie były, naprawdę byłoby aż tak straszne? Dlaczego? Czy to wspólne milczenie i tak nie potwierdzało pewnych emocji, których i tak dalej nie potrafiła w pełni nazwać? Nie wolałaby wiedzieć?
Spojrzała w oczy Gabriela i uśmiechnęła się lekko. Chciała milczeć, ale… Nie potrafiła pozostawić go tak bez słowa, jakby uczucia wobec niego byłyby dla niej czymś okrutnym.
Ale jednocześnie to była tak miła cisza. Nie chciała jej przerywać. Westchnęła cicho i teraz to ona ujęła jego dłoń, muskając ją delikatnie chłodnymi wargami
– Cieszę się, że mieszkasz tutaj ze mną – powiedziała. – Opactwo jest znacznie milsze od kiedy ty w nim jesteś.
Gabriel w tym czasie ujął jej dłoń i ucałował.
Lucy nie zabrała ręki. Po prostu pozwoliła im trwać w tym milczeniu, wdzięczna, że Gabriel nie drążył tematu. Tylko, że o ile drugi wampir mógł nie naciskać, tak jej własny umysł miał inne plany, zanurzając wampirzycę coraz głębiej w chłodnej mgle pytań i wątpliwości.
Byli krwiopijczymi istotami. Długowiecznymi pijawkami, których moralność nie wpasowywała się w tę współczesnego czarodzieja nie tylko ze względu na ich dietę.
Gdy pierwszy raz zawitała do jego posiadłości, on składał plugawe ofiary w swojej piwnicy. Gdy on pierwszy raz ujrzał Northanger Abbey ona pokazała mu cmentarzyk, o którego użyźnienie własnoręcznie zadbała.
Widziała jak płakał.
Widział jak w zaciszu opactwa zdejmowała narzucone przez samą siebie maski.
Czy wypowiedzenie na głos pewnych uczuć, nie ważne jakie by one nie były, naprawdę byłoby aż tak straszne? Dlaczego? Czy to wspólne milczenie i tak nie potwierdzało pewnych emocji, których i tak dalej nie potrafiła w pełni nazwać? Nie wolałaby wiedzieć?
Spojrzała w oczy Gabriela i uśmiechnęła się lekko. Chciała milczeć, ale… Nie potrafiła pozostawić go tak bez słowa, jakby uczucia wobec niego byłyby dla niej czymś okrutnym.
Ale jednocześnie to była tak miła cisza. Nie chciała jej przerywać. Westchnęła cicho i teraz to ona ujęła jego dłoń, muskając ją delikatnie chłodnymi wargami
– Cieszę się, że mieszkasz tutaj ze mną – powiedziała. – Opactwo jest znacznie milsze od kiedy ty w nim jesteś.