11.08.2026, 18:06 ✶
Słońce rozjaśniało delikatnie włosy Hestii i sprawiało, że jej oczy lśniły jak bursztyny. Wyglądała trochę jak baśniowa królewna, jeszcze brakowało, by na jej ramieniu usiadła sikorka. Henry zrobił dwa zdjęcia – jedno z daleka, z ławką, gałęziami drzew, pomarańczami i jasnym niebem. Drugie zaś było portretowe, uchwytywało ulotną chwilę jej szczerego uśmiechu. Lekko rozmarzonego, z tą charakterystyczną wesołą iskierką. Na obu fotografiach wyglądała ślicznie.
Opuścił aparat, podszedł do dziewczyny i usiadł obok niej na ławce.
– Nie chodziło mi o Martę, a o nas. Ciebie i mnie. Bo wcześniej się widywaliśmy na korytarzu, ale wtedy po raz pierwszy… – zawiesił się na chwilę. Po raz pierwszy co? – Naprawdę gadaliśmy. Współpracowaliśmy. No i potem wiesz, bardziej się zakumplowaliśmy. I to dla mnie cholernie ważne, bo od siódmej klasy myślałem, że zostałem całkiem sam na świecie, a przy tobie czuję się, jakby było inaczej.
Jego twarz pokryła się rumieńcem. Rzadko zdobywał się na takie wyznania. Zrobiło mu się nieco głupio, bo nie chciał Hesi wpędzać w żadną niezręczną emocjonalnie sytuację. Jednak chciał, żeby dziewczyna widziała, jak bardzo jest dla niego ważna.
Zamierzał potem przekazać oba zdjęcia Hestii, już w formie papierowej. Przenosiło się je za pomocą zaklęcia, Henry już znał je tak dobrze, że nie musiał się nawet specjalnie starać, by je rzucić. Potrzebował tylko czystej kartki i pomieszczenia pozbawionego słonecznego światła.
– Dobra, to um… teraz ja mam zapozować, nie? – zaproponował, znów obracając obiektywem aparatu w tę i wewtę.
Opuścił aparat, podszedł do dziewczyny i usiadł obok niej na ławce.
– Nie chodziło mi o Martę, a o nas. Ciebie i mnie. Bo wcześniej się widywaliśmy na korytarzu, ale wtedy po raz pierwszy… – zawiesił się na chwilę. Po raz pierwszy co? – Naprawdę gadaliśmy. Współpracowaliśmy. No i potem wiesz, bardziej się zakumplowaliśmy. I to dla mnie cholernie ważne, bo od siódmej klasy myślałem, że zostałem całkiem sam na świecie, a przy tobie czuję się, jakby było inaczej.
Jego twarz pokryła się rumieńcem. Rzadko zdobywał się na takie wyznania. Zrobiło mu się nieco głupio, bo nie chciał Hesi wpędzać w żadną niezręczną emocjonalnie sytuację. Jednak chciał, żeby dziewczyna widziała, jak bardzo jest dla niego ważna.
Zamierzał potem przekazać oba zdjęcia Hestii, już w formie papierowej. Przenosiło się je za pomocą zaklęcia, Henry już znał je tak dobrze, że nie musiał się nawet specjalnie starać, by je rzucić. Potrzebował tylko czystej kartki i pomieszczenia pozbawionego słonecznego światła.
– Dobra, to um… teraz ja mam zapozować, nie? – zaproponował, znów obracając obiektywem aparatu w tę i wewtę.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.