• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold

[05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#9
09.08.2026, 16:33  ✶  
Wciąż na wpół odruchowo, bezwolnie posłuszny, pozwolił Gabrielowi odchylić swoją głowę w tył i spojrzał na niego. Rękaw ciężkiej, drogiej szaty omiótł jego ramię i obojczyk. Hannibal wolałby skórę. Ogrzane jego własnym ciepłem dłonie straciły większość chłodu nieśmierci.
Teraz, z wampirem trochę bliżej, trochę bardziej wokół niego, czuł więcej, niż tylko róże. Ledwo wyczuwalny zapach starego, wysłużonego drewna i zakurzonych draperii, choć odzież hrabiego wyglądała na nową. Kombinacja woni łatwa do zignorowania dla kogoś, kto nie spędził dzieciństwa wręczając kwiaty primabalerinom i dyrygentom do wtóru rozczulonych achów i ochów widowni, młodości - grzebiąc w starych teatralnych kostiumach. Niezliczonych minut na wiekowym parkiecie, niezależnie od cyklinowania i lakierowania, wciąż zachowującym specyficzny zapach, zwłaszcza, kiedy złożyło się na nim głowę.

Hannibal nie zauważył tego wcześniej, ich pierwsze spotkanie zbyt szalone, a drugie niewystarczająco bliskie na to, ale Gabriel pachniał, jak The Globe.

Nie zamierzałem zostawać przy życiu.
Współczucie podbarwiło uśmiech na twarzy młodego aktora, bo przecież doskonale pamiętał jego desperackie słowa, furię przechodzącą w szloch, nie dni, ale lata, kto wie ile lat nagromadzonych emocji wylewających się z wampira na scenie Sali Wawrzynowej, topiących Gabriela i grożących utonięciem także i Hannibalowi. Prywatnie uważał, że to było piękne przedstawienie, ale…

Nikt nie powinien tak cierpieć.

Nikt nie powinien tak cierpieć sam.

- Cieszę się, że zostałeś.
Niebaczne słowa uciekły zanim zdążył zważyć je w głowie i na języku. Kąciki ust uniosły się w lekkim, może trochę autoironicznym uśmiechu. Bez litości, bez oceny, bo jakie miał prawo oceniać, kiedy jego szyję zdobiła blizna, a w ozdobnym pudełku, przechowującym te listy od fanów i fanek, które Hannibal uznał za godne zachowania, spoczywał liścik znaleziony tamtego ranka?

Pogłaskał obejmującą jego szczękę dłoń, delikatny, ale pozbawiony wahania gest, śmieszny w swojej intencji niesienia wsparcia nie wiadomo ile razy starszemu od niego upiorowi. Nie byli przyjaciółmi. Nie byli niczym dla siebie. Montbel mógłby zgasić jego życie w ramach kolacji i zapomnieć o nim, gdy tylko skradziona krew przestałaby ogrzewać jego martwe wnętrzności.

Mimo wszystko, nie obawiał się. Przecież już poprzednim razem ustalili, że Gabriel nie jest potworem.

Przymknął oczy, poddając się dalszym zabiegom wampira, opiece skręcającej trochę za bardzo w stronę poczucia własności - dokładnie tak, jak Hannibal lubił. Ręka opadła, poddając się wyczerpaniu, ale ciepło, przed chwilą jeszcze zagłuszone bólem, powróciło w dół jego brzucha, podświadome oczekiwanie, bo przecież rzadko kiedy podobnie przyjemna troska nie miała swojej ceny.

Nowa ziemia, nowe możliwości.
- U boku nowej dziewczyny? - mruknął sennie, swobodnie i konwersacyjnie, niezdolny chwilowo do refleksji nad potencjalnym losem nieznajomej, gdyby kiedyś w przyszłości postanowiła jednak hrabiego zostawić albo do zadawania kłopotliwych pytań, jak na przykład "czy ona wie, że tu jesteś?" albo "nie jestem z nią przypadkiem spokrewniony, prawda?"

To nie było jego zadanie. To nie było jego prawo.

Westchnął, wyciągnięty na oparciu, każdy płytki oddech, każde przełknięcie śliny wyczuwalne przez napiętą skórę dla kogoś, kto zamknąłby palce na wyeksponowanym gardle, podobnie, jak puls doprawionej emocjami, czystej, selwynowej krwi, chociaż Hannibal nie miał pojęcia, czy dla wampira stanowi to jakąkolwiek różnicę. Nierozważnego, kruchego, śmiertelnego życia.

Na pewno już odrobiłem straty po sierpniu, prawda?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Gabriel Montbel (3116), Hannibal Selwyn (3383)




Wiadomości w tym wątku
[05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Hannibal Selwyn - 12.07.2026, 11:01
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Gabriel Montbel - 28.07.2026, 11:46
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Hannibal Selwyn - 02.08.2026, 01:16
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Gabriel Montbel - 04.08.2026, 12:07
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Hannibal Selwyn - 05.08.2026, 22:23
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Gabriel Montbel - 06.08.2026, 12:10
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Hannibal Selwyn - 08.08.2026, 10:24
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Gabriel Montbel - 08.08.2026, 20:24
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Hannibal Selwyn - 09.08.2026, 16:33
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Gabriel Montbel - 04.09.2026, 20:37
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Hannibal Selwyn - 10.09.2026, 08:04
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Gabriel Montbel - 28.09.2026, 14:34
RE: [05.10.1972, Gabriel & Hannibal] Blood and Gold - przez Hannibal Selwyn - 06.10.2026, 17:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa