31.07.2026, 11:17 ✶
Vasilij rzadko, przynajmniej jak na jasnowidza z taką listą osiągnięć, wydawał się nieobecny w rozmowie. Sytuacje, w których nie potrafił zachować trzeźwości umysłu zaliczał do tych wyjątkowo upokarzających i niechcianych – mało kto jednak zdawał sobie z tego sprawę, bo przecież dla opinii publicznej był dokładnie tym, kim chciał być, a kim niby byłby największy jasnowidz stolicy bez szeregu przezabawnych wpadek i teatralnych gestów? Peregrinus jednak, od czasu wyznania sobie iż byli kimś więcej niż współpracownikami, mógł zauważyć, że pod tą wielką, celebrycką maską siedział niespokojnie człowiek reagujący na wszystko bardzo… porywczo. Tak też jego czujne oko nie przeoczyło w głowie wpierw zwątpienia (czy ktoś nie robi sobie z niego żartu), a później bardzo naturalnego parsknięcia.
– Kazałem tam iść Duncanowi, skoro już raczył zjawić się w Prawach Czasu – powiedział krótko, po czym pokręcił głową. Darował sobie mówienie o tym mocnej, bo przecież to miała być opowieść o dyni i romantycznym quizie z gazety plotkarskiej, a nie o perypetiach zwykle bezimiennych pracowników jego firm.
Siedzieli więc razem przy jednym stole. Dolohov, zaciekawieniem kartkował gazetę. Nie zaznaczał w niej nic, chociaż faktycznie przyniósł tu ze sobą ołówek. Najwyraźniej wykonał wszystkie powiązane obliczenia w pamięci, jednocześnie biorąc udział w rozmowie.
– Za konkretnego Rookwooda czy po prostu za Rookwooda? Kiedy byłem dzieciakiem to wszyscy Rookwoodowie mnie denerwowali i pojawiali się za moimi plecami znikąd, więc rzucaliśmy z braćmi psikusami w ich rodową rezydencję. Ciekawe czy to jeszcze pamiętają. – Nie podniósł wzroku znad czasopisma, chociaż zdawał sobie sprawę, że historie z jego dzieciństwa zwykle wywoływały w innych głęboką konsternację. Tak się działo, kiedy prowadziłeś życie publiczne i wszyscy czuli się, jakby wiedzieli o tobie wszystko, ale kto niby w rozważaniu nad jego dzieciństwem brał pod uwagę młodzieńcze porachunki bogatych dzieciaków wychowanych w Little Hangleton? Kto niby wyobrażał sobie Dolohova bijącego się z innymi chłopakami? A jednak tego właśnie oczekiwano po synach jego ojca. – Znowu mi wyszło, że jestem materialistą. – Zmarszczył nos, spoglądając na opis odpowiadający udzielonym przez niego odpowiedziom. – Te testy zawsze szufladkują ludzi z dobrą pamięcią do dat. – A później podniósł spojrzenie na swoją córkę. – Masz jakąś konkretną wizję?
@Lyssa Dolohov @Peregrinus Trelawney
– Kazałem tam iść Duncanowi, skoro już raczył zjawić się w Prawach Czasu – powiedział krótko, po czym pokręcił głową. Darował sobie mówienie o tym mocnej, bo przecież to miała być opowieść o dyni i romantycznym quizie z gazety plotkarskiej, a nie o perypetiach zwykle bezimiennych pracowników jego firm.
Siedzieli więc razem przy jednym stole. Dolohov, zaciekawieniem kartkował gazetę. Nie zaznaczał w niej nic, chociaż faktycznie przyniósł tu ze sobą ołówek. Najwyraźniej wykonał wszystkie powiązane obliczenia w pamięci, jednocześnie biorąc udział w rozmowie.
– Za konkretnego Rookwooda czy po prostu za Rookwooda? Kiedy byłem dzieciakiem to wszyscy Rookwoodowie mnie denerwowali i pojawiali się za moimi plecami znikąd, więc rzucaliśmy z braćmi psikusami w ich rodową rezydencję. Ciekawe czy to jeszcze pamiętają. – Nie podniósł wzroku znad czasopisma, chociaż zdawał sobie sprawę, że historie z jego dzieciństwa zwykle wywoływały w innych głęboką konsternację. Tak się działo, kiedy prowadziłeś życie publiczne i wszyscy czuli się, jakby wiedzieli o tobie wszystko, ale kto niby w rozważaniu nad jego dzieciństwem brał pod uwagę młodzieńcze porachunki bogatych dzieciaków wychowanych w Little Hangleton? Kto niby wyobrażał sobie Dolohova bijącego się z innymi chłopakami? A jednak tego właśnie oczekiwano po synach jego ojca. – Znowu mi wyszło, że jestem materialistą. – Zmarszczył nos, spoglądając na opis odpowiadający udzielonym przez niego odpowiedziom. – Te testy zawsze szufladkują ludzi z dobrą pamięcią do dat. – A później podniósł spojrzenie na swoją córkę. – Masz jakąś konkretną wizję?
@Lyssa Dolohov @Peregrinus Trelawney
with all due respect, which is none