27.07.2026, 15:23 ✶
– Spytałbym o tę historię, ale chyba powinniśmy zacząć od jednej opowieści o dziwnych wydarzeniach na raz – ocenił Christopher. Uważał, że i tak bardzo dobrze znosił te wszystkie dziwne wydarzenia, chociaż mógł trwać w takim przekonaniu, bo w ogóle miał o sobie niezwykle wysokie mniemanie i niewiele w nim było niepewności. Cóż, żyli w świecie czarów, a on miał dość bujną wyobraźnię, trzeba było jednak przyznać, że niektóre przygody Victorii daleko wykraczały poza to, co można było uznać za mieszczące się w granicach normy nawet w świecie czarów. – Pozostaje więc nam przeczekać i cieszyć się, że tym razem nie ma tu boginów, żebraków prawdziwych ani wyczarowanych i gryzących, latających stworków – zawyrokował. Też pozbył się płaszcza, choć ten nie był mokry: nie było większego sensu zostawać w nim skoro wyglądało na to, że utknęli tutaj i to na minimum godzinę albo dwie, bo pogoda wyraźnie nie zamierzała się poprawić.
– Chyba zwykła czarna, ale w taką pogodę i taka będzie w porządku… a tu wydaje mi się, że syrop malinowy – dodał, oceniając po kolorze oraz zapachu fiolki. – Jest go wystarczająco dużo, żebyś mogła spróbować obu. Ukroisz? – spytał, sam zabierając się za zalewanie herbaty w kubkach, gdy woda w dzbanku się podgrzała. Kiedy wyszło na to, że Victoria nie wścieka się, że tu utknęli i nie ma zamiaru go obwiniać ani oskarżać o jakieś zaplanowanie sytuacji znów się rozluźnił, i po chwili zabrał oba kubki uznając, że w fotelach będzie im wygodniej, nawet jeżeli na zewnątrz trwała zawieja. Victoria zresztą mówiła, że lubiła odgłosy deszczu, uznał więc, że siedzenie tam nie powinno jej przeszkadzać.
Uniósł lekko brew gdy opowiadała. Jeśli nie działoby się to w maju, zmartwiłby się zapewne bardziej, ale chwilowo wyglądało na to, że nie stało się ostatecznie nic bardzo poważnego: niewątpliwie brzmiało to jednak najmniej upiornie. Koszmar, który okazał się rzeczywistością, rany zadane w snach, które pojawiły się także po przebudzeniu.
– Dobrze, jeżeli więc nic nie mylę, ktoś cię obserwował, potem miałaś koszmar i obudziłaś się poraniona – powtórzył powoli, próbując to sobie poukładać. Dłonie trzymał na naczyniu wypełnionym herbatą, obserwując Victorię. Drgnął lekko, kiedy przypomniał sobie nagle, że przed własnym snem był pewny, że Cressida śledziła go przez cały dzień. I że włamała się do środka, bo przecież zamykał okno. – Można by pomyśleć, że ktoś wszedł przez ot okno i cię zranił, ale wtedy twoja przyjaciółka nie miałaby tego samego snu? Sprawdzano ten pokój?
– Chyba zwykła czarna, ale w taką pogodę i taka będzie w porządku… a tu wydaje mi się, że syrop malinowy – dodał, oceniając po kolorze oraz zapachu fiolki. – Jest go wystarczająco dużo, żebyś mogła spróbować obu. Ukroisz? – spytał, sam zabierając się za zalewanie herbaty w kubkach, gdy woda w dzbanku się podgrzała. Kiedy wyszło na to, że Victoria nie wścieka się, że tu utknęli i nie ma zamiaru go obwiniać ani oskarżać o jakieś zaplanowanie sytuacji znów się rozluźnił, i po chwili zabrał oba kubki uznając, że w fotelach będzie im wygodniej, nawet jeżeli na zewnątrz trwała zawieja. Victoria zresztą mówiła, że lubiła odgłosy deszczu, uznał więc, że siedzenie tam nie powinno jej przeszkadzać.
Uniósł lekko brew gdy opowiadała. Jeśli nie działoby się to w maju, zmartwiłby się zapewne bardziej, ale chwilowo wyglądało na to, że nie stało się ostatecznie nic bardzo poważnego: niewątpliwie brzmiało to jednak najmniej upiornie. Koszmar, który okazał się rzeczywistością, rany zadane w snach, które pojawiły się także po przebudzeniu.
– Dobrze, jeżeli więc nic nie mylę, ktoś cię obserwował, potem miałaś koszmar i obudziłaś się poraniona – powtórzył powoli, próbując to sobie poukładać. Dłonie trzymał na naczyniu wypełnionym herbatą, obserwując Victorię. Drgnął lekko, kiedy przypomniał sobie nagle, że przed własnym snem był pewny, że Cressida śledziła go przez cały dzień. I że włamała się do środka, bo przecież zamykał okno. – Można by pomyśleć, że ktoś wszedł przez ot okno i cię zranił, ale wtedy twoja przyjaciółka nie miałaby tego samego snu? Sprawdzano ten pokój?