26.07.2026, 13:26 ✶
Pewnie nie powinien był mówić tego, co powiedział. NA PEWNO nie powinien był tego mówić. W końcu w tym świecie relacje na pewno były zupełnie inne, tak samo, jak charakter wszystkich po kolei, i nie mógł wiedzieć, jak wyglądała relacja między Anthonym i Jonathanem z tego świata.
Nie było mu jednak przykro, kiedy ekspresja i ton nieAnthony'ego drastycznie się zmieniły. Nie ruszył się, nawet nie drgnął, kiedy w pokoju zebrało się więcej mgły, a zrobiło się mniej światła, a nieAnthony przeszywał go wzrokiem tak chłodnym, jakiego w życiu nie widział u swojego wuja. W postawie Jessiego nie było wyzwania, rzucanego wampirowi, ani młodzieńczej brawury, która nakazywała wypiąć pierś, unieść podbródek i zrobić wszystko, by ten drugi się ugiął.
Nie jesteś nim. Nieważne, że jesteś jego lustrzanym odbicie. Nieważne, że macie tę samą twarz. Nie jesteś NIM. Nie będziesz NIM. ON zawsze będzie od ciebie lepszy. ON nigdy by się tak nie upodlił. ON jest od ciebie o wiele silniejszy.
Pewną ręką zostali wyprowadzeni do korytarza, gdzie było mniej mgły, a więcej światła. Nie przerywając kontaktu wzrokowego z wampirem, Jessie parsknął cicho. Tchórz.
Drzwi zamknęły się za nimi, odcinając ich od chłodu, i Jessie przesunął wzrok Basiliusa. Jakby mnie to obchodziło.
Nie przyjął kartki od Basiliusa, chociaż przyjęcie pomocy od kogoś, kto był z tego świata, mogło być… Pomocne.
Kiedy Basilius zostawił ich samych na korytarzu, zmiana była niemal natychmiastowa. Mięśnie twarzy rozluźniły się, podobni jak ramiona, plecy i nogi, i samo spojrzenie jakby złagodniało.
-Dobra, co teraz? - odezwał się, zamykając oczy i naciskając palcami na skroń. -Kurwa, ostatnim razem musieliśmy znaleźć klucz. Kurwa, nie mamy czasu i możliwości, żeby teraz szukać jebanego klucza?
Myśl, Jessie. W jaki sposób moglibyście wrócić do waszego świata? Przypomnij sobie bajki, które czytał ci tata. Myśl, chłopie.
Na chwilę jego wzrok padł na lustro, widzące sobie spokojnie na ścianie, i w jego głowie pojawiła się szybka myśl. Zaraz pojawiła się kolejna, przypominając mu o czymś istotnym, i odwrócił się do Electry.
-Wszystko w porządku? Jak się czujesz z… z tym? - nie wiedział, jak dokładnie wytłumaczyć to, o co chciał zapytać, więc po prostu wskazał w kierunku kuchni, gdzie poszedł nieBasilius.
Nie było mu jednak przykro, kiedy ekspresja i ton nieAnthony'ego drastycznie się zmieniły. Nie ruszył się, nawet nie drgnął, kiedy w pokoju zebrało się więcej mgły, a zrobiło się mniej światła, a nieAnthony przeszywał go wzrokiem tak chłodnym, jakiego w życiu nie widział u swojego wuja. W postawie Jessiego nie było wyzwania, rzucanego wampirowi, ani młodzieńczej brawury, która nakazywała wypiąć pierś, unieść podbródek i zrobić wszystko, by ten drugi się ugiął.
Nie jesteś nim. Nieważne, że jesteś jego lustrzanym odbicie. Nieważne, że macie tę samą twarz. Nie jesteś NIM. Nie będziesz NIM. ON zawsze będzie od ciebie lepszy. ON nigdy by się tak nie upodlił. ON jest od ciebie o wiele silniejszy.
Pewną ręką zostali wyprowadzeni do korytarza, gdzie było mniej mgły, a więcej światła. Nie przerywając kontaktu wzrokowego z wampirem, Jessie parsknął cicho. Tchórz.
Drzwi zamknęły się za nimi, odcinając ich od chłodu, i Jessie przesunął wzrok Basiliusa. Jakby mnie to obchodziło.
Nie przyjął kartki od Basiliusa, chociaż przyjęcie pomocy od kogoś, kto był z tego świata, mogło być… Pomocne.
Kiedy Basilius zostawił ich samych na korytarzu, zmiana była niemal natychmiastowa. Mięśnie twarzy rozluźniły się, podobni jak ramiona, plecy i nogi, i samo spojrzenie jakby złagodniało.
-Dobra, co teraz? - odezwał się, zamykając oczy i naciskając palcami na skroń. -Kurwa, ostatnim razem musieliśmy znaleźć klucz. Kurwa, nie mamy czasu i możliwości, żeby teraz szukać jebanego klucza?
Myśl, Jessie. W jaki sposób moglibyście wrócić do waszego świata? Przypomnij sobie bajki, które czytał ci tata. Myśl, chłopie.
Na chwilę jego wzrok padł na lustro, widzące sobie spokojnie na ścianie, i w jego głowie pojawiła się szybka myśl. Zaraz pojawiła się kolejna, przypominając mu o czymś istotnym, i odwrócił się do Electry.
-Wszystko w porządku? Jak się czujesz z… z tym? - nie wiedział, jak dokładnie wytłumaczyć to, o co chciał zapytać, więc po prostu wskazał w kierunku kuchni, gdzie poszedł nieBasilius.