— No nie powiesz mi, że ci się nie podobają — mruknął z przekąsem, ale takim tonem, który sugerował że nie potrzebuje odpowiedzi w tym temacie. Tak, były bajeczne. Pewnie jakieś słowo oddawałoby ich wyraz czy koloryt w lepszy sposób, ale trudno, nie będzie się sprowadzał do jakichś lamerskich określeń.
— Nie zostawiliśmy jej, ale nikt nie powiedział na ten temat nic. Może za mało grzebaliśmy? Cholera, dostać naganę do akt, to dopiero ciekawe — prychnął. Było widać, że niezbyt ma dobre słowa na temat całej tej sytuacji. Po pierwsze została ukrócona, a po drugie, nawet łamiąc te nakazy, nie doszli do niczego konkretnego. Nie, inaczej. Nie osiągnęli konkluzji, która w jakikolwiek sposób satysfakcjonowałaby Atreusa. On chciał sukcesu. Złamać zasady tylko po to, by zagrać komuś na nosie i pokazać, że ma rację. Oczywiście, naprawić też przy tym życie nieszczęsnej dziewczyny, która została przy tym skrzywdzona, tak, tak. A tak? Avery trafiła do Francji, a jej ciotka nie chciała rozmawiać, przez kogoś ewidentnie zastraszona. — Mam nadzieję, że każde kolejne sprzeciwianie się wymysłom kogoś na górze, pójdzie nam o niebo lepiej — westchnął, wodząc spojrzeniem przez chwilę po pomieszczeniu. — Nigdy nie aspirowałem do roli pisarza — prychnął, przyglądając się jak wyciąga z torby parę świeczek, by rozłożyć krąg widmowidza. Miał wrażenie, że kiedy był młodszy, pisał ładniej. Na pewno schludniej, bo kiedy nauczyciel nie mógł się rozczytać w wypracowaniu, niewiele miał wyrozumiałości i stawiał nędzne oceny. Trzeba więc było pisać czytelnie, a potem to już jak z lekarzami, raporty rozszyfrowywano na czuja, jak recepty. — W każdym razie, czeka nas wycieczka do super mrocznej kryjówki przestępcy. Znaczy ja mam nadzieję, że nie zawiedzie, bo inaczej trochę szkoda czasu — a potem się zamknął. Podniósł z łóżka i przeszedł w kierunku niskiego okna, przysiadając na framudze i zapalając papierosa, kiedy ona siadała w kręgu. Przypatrywał się jej przez dłuższą chwilę. Kontrolnie, może z pewną troską, bo przecież wiedział że trzecie oko bywało kapryśne.