• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 1972 27.09, Islandia | Lazarus & Anthony]

[Jesień 1972 27.09, Islandia | Lazarus & Anthony]
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#3
20.07.2026, 16:18  ✶  
– Tak poproszę – odpowiedział Anthony miękko, z całkiem szczerym uśmiechem przyjmując tę propozycję, będącą przecież bezpośrednią odpowiedzią na pakiet jego potrzeb, których nie tylko nie zdążył wypowiedzieć, ale choćby i sensownie wyartykułować.

Samolot fascynował go, więc odłożył w czasie pochwały jakie przygotował dla Lovegooda, wierząc, że największą pochwałą będzie oczywista premia na koniec miesiąca, albowiem jego nowy asystent choć dopiero się wdrażał w swoje zadania, był bez mała bardzo obrotny i skuteczny. Nieco sztywny, ale finalnie nie był to aspekt jego osobowości, który uznawałby za kluczowy do wykonywania różnorodnych poleceń.

A ten lot… to był wyborny pomysł i cieszył się wręcz, że Lazarus jest gdzieś w okolicy i przegląda za niego dokumenty, pozwalając mu tak samo delektować się widokami, jak również - a może przede wszystkim - hamując przed wchodzeniem w interakcje z personelem i wypytywaniem go o wszystkie szczegóły techniczne.

Dźwięczenie spodeczków przyjął z wyraźnym zdziwieniem, podobnie jak nakaz zapięcia pasów. Stan trzęsącej się blachy niepokoił go z każdą chwilą coraz mocniej, ale nie dawał po sobie tego poznać bardziej niż uniesieniem brwi i pewną bladością, która obecnie ściągała mu twarz w niezadowoleniu nad brakiem kontroli sytuacji. Oczywiście, w pewien sposób tę sytuację kontrolował, dając sobie zgodę i przyzwolenie na posiadanie niezbyt legalnego świstoklika w kieszeni, którego mógł użyć na sekundy przed rozbiciem się samolotu. Szczerze jednak liczył na to, że nie będzie to konieczne, zawsze ktoś mógłby przeżyć i zapamiętać to złamanie zasady tajności, ostatecznie generowałoby to więcej i więcej problemów.

Szczęśliwie… ich żelazny ptak przestał się trząść, a Anthony w kilku ćwiczeniach oddechowych swojej kambodżańskiej nauczycielki rozluźnił napięcie w szyi. To nie zeszło zupełnie, niemniej nie będzie później aż tak dotkliwe jak mogłoby być. Czy powiedział już Lovegoodowi, że potrzebuje na ten zaostrzony czas przygotowań do rozruszania Złotego Jabłka lepszego masażysty? Relaksacyjne wsłuchiwanie się w magiczne dzwony pod ciężarem ogrzewanych wulkanicznych kamieni to było dla niego obecnie zdecydowanie za mało.

Rozprostował i znów poluźnił palce, zdając sobie sprawę, że być może bardzo mocno zaciskał dłonie na podłokietnikach. Do końca lotu nie zdjął też pasów, jakby to miało cokolwiek zmienić…

– Hmm? – zapytał rozkojarzony, musząc sobie odtworzyć pytanie swojego towarzysza podróży, aby móc na nie odpowiedzieć. I na tę odpowiedź czekał Lazarus może ułamek sekundy zbyt długo. – Och nie, nie bardzo. Oficjalnie kontrolujemy dostawów. Nieoficjalnie mam do przebadania pewną właściwość tego surowca i potrzebuję go w nieco większym nakładzie niż fiolka, którą można byłoby kupić u… a nie… ten sklep bodajże poszedł z dymem. I ten… ten też. Także cóż, najlepiej szukać rozwiązań u źródła – Tego też nie udało nam się zagasić skrzywił się wewnętrznie na wspomnienie tej szalonej eskapady podczas Spalonej Nocy. To wszystko… było jak z koszmaru. To wszystko co jakiś czas znów było jego koszmarem.

.ೃ࿔ ✈︎ *:・

W końcu wylądowali i Anthony mimo początkowej fascynacji lotem, cieszył się, gdy poczuł pod swoimi stopami twardość kamiennej ziemi. Nie… nie kamiennej. Betonowej. Poprawił swój mugolski garnitur, założył na głowę dopasowany kapelusz właściwy gentelmanowi w trasie biznesowej. Z ulgą przyjął informację o tym, że odprawa w mieście docelowym nie trwa tyle co w mieście z którego się wylatuje. Właściwie bardzo szybko znaleźli się na szlaku, który miał ich doprowadzić do krwi salamandry.

Teoretycznie przygotował się (z pomocą swojego osobistego asystenta oczywiście) wzorowo: na podstawie posiadanych przez biuro danych wytyczyli kurs, ustalili dane i adresy potencjalnych sprzedawców detalicznych. Kraj też nie był dla Anthony'ego aż takim wyzwaniem, przynajmniej nie z poziomu komunikacyjnego. Bywał już na Islandii ciesząc się jej gorącymi wulkanicznymi źródłami, zdarzało mu się też odwiedzać wyspiarską bibliotekę magiczną. Wciąż jednak surowość przyrody i problemy związane z logistyką przemieszczania się po tejże przyrodzie w celu dostania się do hodowli… To mogło być trudne. Na szczęście jego język nie miał żadnych barier, na szczęście posiadali odpowiednie adresy. Czy takie zaopiekowanie się i przygotowanie do misji zagwarantowało im sukces? Ostatecznie o pozyskaniu odpowiednich zapasów krwi ognistej jaszczurki miał zadecydować los

Wiedza o świecie ◉◉◉◉◉ na to czy udało się zdobyć wymaganą ilość krwi salamandry

Rzut W 1d100 - 99
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2681), Lazarus Lovegood (1715)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 1972 27.09, Islandia | Lazarus & Anthony] - przez Anthony Shafiq - 04.07.2026, 23:54
RE: [Jesień 1972 27.09, Islandia | Lazarus & Anthony] - przez Lazarus Lovegood - 06.07.2026, 09:58
RE: [Jesień 1972 27.09, Islandia | Lazarus & Anthony] - przez Anthony Shafiq - 20.07.2026, 16:18
RE: [Jesień 1972 27.09, Islandia | Lazarus & Anthony] - przez Lazarus Lovegood - 21.07.2026, 20:56
RE: [Jesień 1972 27.09, Islandia | Lazarus & Anthony] - przez Anthony Shafiq - 27.07.2026, 10:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa