Może faktycznie coś mu się usłyszało akurat stamtąd, a z drugiej strony nawet nie dziw, że wleciało to jednym, a wypadło drugim uchem. Nie kiedy sprawa ciągnęła się od czerwca, a wtedy to on miał na głowie dużo za dużo spraw. Więź Beltane, Perła Morza, Litha. Sierpień też był zabawny, a potem wiadomo, wrzesień. Wszystko dodatkowo okraszone tym, że nazwę mandragory głównie kojarzył przez pryzmat tego, jak bardzo uwierały go nauszniki na lekcjach z zielarstwa.
— No tak, brygadziści. Dobrze, że masz nas, aurorów — i wierzył w to co mówił całym sobą. Z pewnym zadowoleniem zdawał się też przyjmować fakt, że Brygada Uderzeniowa nie do końca dawała sobie radę, ale miało to dużo wspólnego z jego ego i poglądami, których wcale nie zamierzał się wstydzić. Na całe szczęście jednak, darował sobie tym razem wzmianki na temat tego, że a co ci brygadziści i jacy oni nie są.
— Zamieniam się w słuch — faktycznie, kiedy zaczęła streszczać mu całą historię, wydawał się jej słuchać. Nie błądził wzrokiem, nie szukał wymówek. Ba, niespecjalnie jej przerywał, zamiast tego kiwając głową i mrucząc pod nosem jakieś aha czy mhm, jak każdy uważny słuchacz. Usiadł sobie nawet do tego, ale nie na jej biurku, a kulturalnie dosunął sobie krzesło, rozpierając się na nim do granic możliwości. Okaz pustynny, paraliżujące witki, eh trzeba będzie nauszniki, no tak. Sadzonka wpierdoliła inne sadzonki, znaczy kanibal, o ile rośliny mogły być kanibalami. Potem myku do Towarzystwa i tam ją sobie wyhodowali, aha. Wielki skurwol. Zrobili sobie badania, ale ktoś to koncertowo spierdolił. Jeśli to Victorię mogło pocieszyć, to nawet ją o to spierdolenie nie posądzał. Znowu kanibalizm, znowu pamiętać o nausznikach, Greengrass ciota prawie został skamieniony, to akurat było zabawne. Parsknął sobie nawet na to pod nosem.
— Ta, no w sumie jedno. Czy te oba okazy są żywe, skoro powiedziałaś, że jeden wpierdalał drugiego? Myślałem, że to znaczy śmierć przez pożarcie, ale w sumie nie wiem jak to z roślinami. Dwa jednak, czy określenie kanibal jest trafne w stosunku do roślin. W sumie to trzy, czy jak się podzieliła to zmalała i były dwa mniejsze okazy czy stworzyła dokładnie takiego samego wielkiego skurwibąka?