11.07.2026, 18:19 ✶
To był ten moment, gdy Brenna postanowiła, że koniecznie musi sprezentować Atreusowi kaktusa. Nie szampon, skoro tak się zastrzegał, zwłaszcza że wiedziała, że wyrośnięcie kaktusa na głowie pod wpływem magicznych kosmetyków było całkiem prawdopodobne, ale takiego w doniczce. Tylko po to, aby zobaczyć jego pełną zdegustowania minę.
- Na całe szczęście ty masz całkiem normalne oczy - zapewniła Brenna z udawaną powagą. - Mama zawsze powtarza, że każda chwila jest dobra na promocję produktów Potterów. Kto wie, jeśli wywalą mnie z Brygady, może zajmę się tym na pełny etat.
Kiedyś nie zastanawiała się nawet, co mogłaby robić innego, bo o tym, że chce być detektyw Brygady wiedziała właściwie od zawsze. Nie było żadnego momentu, który mogłaby wskazać jako decydujący o ścieżce kariery, bo ta myśl towarzyszyła jej dłużej niż sięgała pamięcią.
Teraz zastanawiała się czy nie będzie musiała się wycofać, ale nawet nie w ramach potencjalnej zmiany ścieżki kariery, a bardziej ze względu na Zakon i trwającą wojnę.
- Może śniłeś o alternatywnej rzeczywistości, która istnieje po drugiej stronie lustra.
Trochę żart, bo wątpiła, by istniała taka wersja rzeczywistości, gdzie Ministra wręcza nagrody za bijatyki o kaktusa. Trochę nie, bo gdy namieszała trochę ze zmieniaczem czasu, przydarzyło się jej coś… bardzo dziwnego. Wybiła to sobie jednak z głowy błyskawicznie, gdy Atreus wręczył jej papiery. Wszelką chęć na żarty odeszła, a Brenna przeglądała te zapiski z dość dziwną miną.
- Cóż, wygląda na to, że czeka nas kolejna wycieczka - powiedziała, spoglądając na zapiski pod kolejnymi datami. - Uwierzysz, że przydarzyło mi się parę tygodni to samo? Każdy dzień dokładnie rozpisany. Każda notatka się spełniła. Wypchnęłam czarodzieja spod mugolskiego auta, bo w tych zapiskach wspomniano o wypadku i złapałam jednego włamywacza, bo w dzienniku opisano, gdzie będzie. Myślałam, że… nie wiem właściwie, co myślałam. Chyba że to jakiś podstęp albo że jakiś jasnowidz sfałszował mój charakter pisma. Ale kiedy spróbowałam użyć kręgu, zobaczyłam siebie jak to zapisuję. Tyle że nie pamiętałam i wciąż nie pamiętam, żebym to zrobiła.
- Na całe szczęście ty masz całkiem normalne oczy - zapewniła Brenna z udawaną powagą. - Mama zawsze powtarza, że każda chwila jest dobra na promocję produktów Potterów. Kto wie, jeśli wywalą mnie z Brygady, może zajmę się tym na pełny etat.
Kiedyś nie zastanawiała się nawet, co mogłaby robić innego, bo o tym, że chce być detektyw Brygady wiedziała właściwie od zawsze. Nie było żadnego momentu, który mogłaby wskazać jako decydujący o ścieżce kariery, bo ta myśl towarzyszyła jej dłużej niż sięgała pamięcią.
Teraz zastanawiała się czy nie będzie musiała się wycofać, ale nawet nie w ramach potencjalnej zmiany ścieżki kariery, a bardziej ze względu na Zakon i trwającą wojnę.
- Może śniłeś o alternatywnej rzeczywistości, która istnieje po drugiej stronie lustra.
Trochę żart, bo wątpiła, by istniała taka wersja rzeczywistości, gdzie Ministra wręcza nagrody za bijatyki o kaktusa. Trochę nie, bo gdy namieszała trochę ze zmieniaczem czasu, przydarzyło się jej coś… bardzo dziwnego. Wybiła to sobie jednak z głowy błyskawicznie, gdy Atreus wręczył jej papiery. Wszelką chęć na żarty odeszła, a Brenna przeglądała te zapiski z dość dziwną miną.
- Cóż, wygląda na to, że czeka nas kolejna wycieczka - powiedziała, spoglądając na zapiski pod kolejnymi datami. - Uwierzysz, że przydarzyło mi się parę tygodni to samo? Każdy dzień dokładnie rozpisany. Każda notatka się spełniła. Wypchnęłam czarodzieja spod mugolskiego auta, bo w tych zapiskach wspomniano o wypadku i złapałam jednego włamywacza, bo w dzienniku opisano, gdzie będzie. Myślałam, że… nie wiem właściwie, co myślałam. Chyba że to jakiś podstęp albo że jakiś jasnowidz sfałszował mój charakter pisma. Ale kiedy spróbowałam użyć kręgu, zobaczyłam siebie jak to zapisuję. Tyle że nie pamiętałam i wciąż nie pamiętam, żebym to zrobiła.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.