Och, ona też wspominała gąsiora, ale nie tak entuzjastycznie. Zwyczajnie nadal bolała ją dupa od ugryzienia, a i niespecjalnie wierzyła w przesłanie, jakie to niby niosło. Jakieś szczęście w miłości. Ha… Nie miała wątpliwości, że jej relacja z Saurielem, czymkolwiek była, to raczej zmierzała do powolnego końca (błąd: koniec był bardzo rychły, po prostu Victoria nie zdawała sobie z tego najmniejszej sprawy), biorąc pod uwagę jak niewiele się widzieli od czasu Spalonej, i w ogóle jak to wszystko wyglądało… Miała jakąś tam nadzieję, ale była ona w swych podstawach bardzo naiwna. Nieważne.
– Co niesamowite? – spytała mało przytomnie, patrząc z niezrozumieniem na Atreusa, póki nie wyjaśnił i wtedy przeniosła spojrzenie na poukładane na biurku kupki papierów w większej części zajmujące jego powierzchnię. – Nie mogłam spać – stwierdziła i nawet nie było to kłamstwo, bo ogólnie miała ze snem problemy.
– W zasadzie to będzie – stwierdziła, po czym mrugnęła i w końcu odłożyła na talerzyk ciągle pustą filiżankę, najwyraźniej sobą niekoniecznie zadowolona. I rzeczywiście jeśli chodziło o Atreusa, to nie miała nic złego na myśli. – Nie do końca zająć… A przynajmniej nie tak jak na zielarstwie w szkole – skrzywiła się lekko, po czym westchnęła, splotła ze sobą palce, ułożyła dłonie na blacie, na tej teczce ze sprawą i spojrzała uważnie na Bulstrode’a. – Towarzystwo Herbologiczne zgłosiło, że ukradziono im dwie sztuki okazu, którego właściwości nie były dokładnie poznane – powiedziała w końcu. – Dotychczas zajmowali się tym brygadziści, jakieś żółtodzioby i nie umieli sobie z tym poradzić. Poza tym roślina teoretycznie należała do OMSHM, bo to oni znaleźli sadzonkę w magazynie, ale podarowali ją w czerwcu Towarzystwu do zbadania. Śledztwo miało być umorzone – zacmokała niepocieszona. – Rzecz w tym, że ja należę do Towarzystwa i byłam przy tym jak badaliśmy w lipcu ten okaz… Jest niebezpieczny i najprawdopodobniej modyfikowano go nekromancją. To odmiana mandragory. Kojarzysz jak zachowuje się mandragora? – przerwała na chwilę, bo nie była pewna czy należało tutaj zastosować dłuższą czy krótszą opowieść. – W każdym razie zamierzałam podjąć trop. Chętny? – jeśli tak, to mogla opowiedzieć mu więcej. Jeśli nie, to nie było sensu strzępić ryja.