09.07.2026, 20:20 ✶
Brenna nie zdążyła odpowiedzieć na propozycję umówienia się na kawę, bowiem w drzwiach pojawił się „Ani” zgłaszając pretensje odnośnie obmacywania kaktusów, rozmawiania z Benami Kenobi i jeszcze zanim Atreus wystrzelił z tym odpierdoleniem się zdołał wykrzyczeć:
– Hodujesz mu kaktusy?!!!
Nie miała szans ani na wyjaśnienia, że wcale niczego nie maca, ani na przejście do ataku czyli że jak on się tak zachowuje, to może faktycznie powinna zacząć! Nastąpiła bowiem walka, prawdziwe starcie tytanów. Obaj byli jakby dokładnie tak samo szybcy, i tak samo silni, blokowali swoje ataki, a jak już jeden walnął drugiego, to drugi odwdzięczył się dokładnie takim samym ciosem. Stołek poleciał na podłogę, a w pewnym momencie panowie walnęli i w regał, i na ziemię zaczęły spadać szampony oraz flakoniki z perfumami. Niektóre z nich rozbijały się z głośnym trzaskiem, a z powstałych, kolorowych kałuż wyrastały kaktusy. Gdzieś tam w tle pracownicy zebrali się w mały tłumek i część kibicowała jednemu, część drugiemu, głośno zachęcając do bardziej zdecydowanych ciosów i bijąc brawa przy co lepszych akcjach. Pośród nich znikąd znalazła się Ministra Magii i bardzo donośnym głosem oznajmiła, że dla zwycięzcy ma jakąś specjalną nagrodę. Brenna uznała, że to doskonały moment, by zignorować walkę i iść zachwalać jej nowe perfumy Potter no 10.
A Atreus nie miał się przekonać, ani kto wygrał to starcie, ani jaką specjalną nagrodę szykowała ministra: obudził się bowiem we własnym łóżku.
Na szczęście bez kaktusa.
– Hodujesz mu kaktusy?!!!
Nie miała szans ani na wyjaśnienia, że wcale niczego nie maca, ani na przejście do ataku czyli że jak on się tak zachowuje, to może faktycznie powinna zacząć! Nastąpiła bowiem walka, prawdziwe starcie tytanów. Obaj byli jakby dokładnie tak samo szybcy, i tak samo silni, blokowali swoje ataki, a jak już jeden walnął drugiego, to drugi odwdzięczył się dokładnie takim samym ciosem. Stołek poleciał na podłogę, a w pewnym momencie panowie walnęli i w regał, i na ziemię zaczęły spadać szampony oraz flakoniki z perfumami. Niektóre z nich rozbijały się z głośnym trzaskiem, a z powstałych, kolorowych kałuż wyrastały kaktusy. Gdzieś tam w tle pracownicy zebrali się w mały tłumek i część kibicowała jednemu, część drugiemu, głośno zachęcając do bardziej zdecydowanych ciosów i bijąc brawa przy co lepszych akcjach. Pośród nich znikąd znalazła się Ministra Magii i bardzo donośnym głosem oznajmiła, że dla zwycięzcy ma jakąś specjalną nagrodę. Brenna uznała, że to doskonały moment, by zignorować walkę i iść zachwalać jej nowe perfumy Potter no 10.
A Atreus nie miał się przekonać, ani kto wygrał to starcie, ani jaką specjalną nagrodę szykowała ministra: obudził się bowiem we własnym łóżku.
Na szczęście bez kaktusa.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.