08.07.2026, 13:18 ✶
Nawet gdy zerknął na aurę Hannibala, spodziewał się raczej, że ujrzy w niej dość pozytywne emocje. Ewidentnie jednak coś zawracało głowę głównej gwiazdy Ekstazy Merlina, a ze względu na obiad Jonathana nieszczególnie miał jak dowiedzieć się o co mogło chodzić.
Uznał więc, że najlepiej będzie po prostu skupić się na rozmowie i zobaczyć co będzie dalej. Przez chwilę przyglądał się swojej porcji przepiórki nadziewanej kasztanami i żurawiną, zastanawiając się co mu się bardziej opłacało. Nazwanie teraz na głos matki Roberta Frankie i cudowne poruszenie na widowni, które by tym wywołał, czy powstrzymanie języka i brak jakichkolwiek negatywnych konsekwencji z tego powodu. Wybór był naprawdę trudny.
Jakimś niezwykłym sposobem rozmowa przeszła z biczy i krwi na jego życie prywatne. Jak to się stało? To chyba były właśnie te słynne anomalie, które występywały najczęściej podczas rodzinnych obiadów.
– Niesamowite jak krótkie jest życie plotki, czyż nie? – spytał, biorąc łyk wina. – Jeszcze niedawno podobno miałem się ponownie żenić z Charlotte Kelly. – To imię wywołało wśród pewnej części zgromadzonych w tym jego rodziców wielki grymas. Najwyraźniej pewne nieudane śluby nigdy nie przestaną być przeżywane. – A teraz znowu ożeniłem się z własną pracą. Niezwykłe. Aż strach pomyśleć co będzie jutro? Dowiem się, że od paru ładnych lat jestem ojcem?
– Jonathanie! – syknęła jego matka, nie wiedząc czy wpatrywać się teraz karcąco w swojego jedynego syna, czy skupić uwagę na własnym mężu, który niemal zaksztusił się winem.
Jonathan uśmiechnął się potulnie i kontynuował.
– Ah tak przepraszam, zapomniałem, że obiecałem mojej drogiej matce, że wszelkie nieślubne dzieci mogę mieć dopiero po pięćdziesiątce. Wracając jednak jeszcze na chwilę do tematu naszej drogiej Mony. Oczywiście każdy jest kowalem swojego losu, ale niepokoi mnie to jej bratanie się z Prewettami.
Uznał więc, że najlepiej będzie po prostu skupić się na rozmowie i zobaczyć co będzie dalej. Przez chwilę przyglądał się swojej porcji przepiórki nadziewanej kasztanami i żurawiną, zastanawiając się co mu się bardziej opłacało. Nazwanie teraz na głos matki Roberta Frankie i cudowne poruszenie na widowni, które by tym wywołał, czy powstrzymanie języka i brak jakichkolwiek negatywnych konsekwencji z tego powodu. Wybór był naprawdę trudny.
Jakimś niezwykłym sposobem rozmowa przeszła z biczy i krwi na jego życie prywatne. Jak to się stało? To chyba były właśnie te słynne anomalie, które występywały najczęściej podczas rodzinnych obiadów.
– Niesamowite jak krótkie jest życie plotki, czyż nie? – spytał, biorąc łyk wina. – Jeszcze niedawno podobno miałem się ponownie żenić z Charlotte Kelly. – To imię wywołało wśród pewnej części zgromadzonych w tym jego rodziców wielki grymas. Najwyraźniej pewne nieudane śluby nigdy nie przestaną być przeżywane. – A teraz znowu ożeniłem się z własną pracą. Niezwykłe. Aż strach pomyśleć co będzie jutro? Dowiem się, że od paru ładnych lat jestem ojcem?
– Jonathanie! – syknęła jego matka, nie wiedząc czy wpatrywać się teraz karcąco w swojego jedynego syna, czy skupić uwagę na własnym mężu, który niemal zaksztusił się winem.
Jonathan uśmiechnął się potulnie i kontynuował.
– Ah tak przepraszam, zapomniałem, że obiecałem mojej drogiej matce, że wszelkie nieślubne dzieci mogę mieć dopiero po pięćdziesiątce. Wracając jednak jeszcze na chwilę do tematu naszej drogiej Mony. Oczywiście każdy jest kowalem swojego losu, ale niepokoi mnie to jej bratanie się z Prewettami.