08.07.2026, 11:57 ✶
Brenna, bardzo zadowolona, bo oczywiście linia kosmetyków sygnowana przez Ministrę Magii była jedną z tych najdroższych, szybko dodała do pudełeczka dla Atreusa także tę odżywkę.
– Och, ja słyszałam, że był dla niej za stary. Miał całe dwadzieścia siedem, a ona umawia się tylko z tymi młodszymi – dodała bardzo cicho. A gdy Atreus postanowił wypróbować produkty w łazience, której w prawdziwym sklepie Potterów nie było, przynajmniej nie tak ogólnie dostępnej dla klientów, szybko sprezentowała mu też ręcznik oraz mydełko.
A potem?
Potem to prawdopodobnie nic, bo w końcu istniała tylko w jego śnie. Za to kiedy Atreus wypadł z łazienek, rozchlapując wszędzie wokół wodę, z włosami błyszczącymi pięknie w słońcu, i tak gęstymi, że mogłaby mu ich pozazdrościć Roszpunka, no i oczywiście z dorodnym kaktusem na głowie, stała pomiędzy półkami. Utkwiła spojrzenie w tymże kaktusie, bardzo starając się utrzymać poważny, profesjonalny wyraz twarzy, i nie wybuchnąć śmiechem.
– Tak, rzeczywiście, wygląda na kaktusa. Całkiem dorodny, musze przyznać, do twarzy panu, serio, ten zielony bardzo pasuje do koloru włosów i cery. Pewnie był pan w Slytherinie, co? Może pan chyba przetestować, czy czuje się pewny siebie nawet z kaktusem – odparła z udawaną powagą. – Przeczytał pan instrukcję i to, że nie wolno go używać dwukrotnie…?
Ale była pewna, że nie. Może nawet podejrzewała, że i tak tego nie przeczyta i postanowiła po prostu być złośliwym diabłem, bo taką już miała naturę. Albo taką naturę dopisał jej w tym śnie jego umysł.
W każdym razie, zanim zdążył wybuchnąć ze złości, przysunęła skądś – może z powietrza – krzesło i wskazała na nie ruchem ręki.
– Się pan nie martwi, wykarczujemy go w pięć minut. A włosy tak poza tym kaktusem wyglądają naprawdę super – zapewniła gorliwie, być może w obawie, że mężczyzna zaraz zacznie siać zniszczenie i zacznie od tego, że osobiście, własnymi rękami ją udusi.
– Och, ja słyszałam, że był dla niej za stary. Miał całe dwadzieścia siedem, a ona umawia się tylko z tymi młodszymi – dodała bardzo cicho. A gdy Atreus postanowił wypróbować produkty w łazience, której w prawdziwym sklepie Potterów nie było, przynajmniej nie tak ogólnie dostępnej dla klientów, szybko sprezentowała mu też ręcznik oraz mydełko.
A potem?
Potem to prawdopodobnie nic, bo w końcu istniała tylko w jego śnie. Za to kiedy Atreus wypadł z łazienek, rozchlapując wszędzie wokół wodę, z włosami błyszczącymi pięknie w słońcu, i tak gęstymi, że mogłaby mu ich pozazdrościć Roszpunka, no i oczywiście z dorodnym kaktusem na głowie, stała pomiędzy półkami. Utkwiła spojrzenie w tymże kaktusie, bardzo starając się utrzymać poważny, profesjonalny wyraz twarzy, i nie wybuchnąć śmiechem.
– Tak, rzeczywiście, wygląda na kaktusa. Całkiem dorodny, musze przyznać, do twarzy panu, serio, ten zielony bardzo pasuje do koloru włosów i cery. Pewnie był pan w Slytherinie, co? Może pan chyba przetestować, czy czuje się pewny siebie nawet z kaktusem – odparła z udawaną powagą. – Przeczytał pan instrukcję i to, że nie wolno go używać dwukrotnie…?
Ale była pewna, że nie. Może nawet podejrzewała, że i tak tego nie przeczyta i postanowiła po prostu być złośliwym diabłem, bo taką już miała naturę. Albo taką naturę dopisał jej w tym śnie jego umysł.
W każdym razie, zanim zdążył wybuchnąć ze złości, przysunęła skądś – może z powietrza – krzesło i wskazała na nie ruchem ręki.
– Się pan nie martwi, wykarczujemy go w pięć minut. A włosy tak poza tym kaktusem wyglądają naprawdę super – zapewniła gorliwie, być może w obawie, że mężczyzna zaraz zacznie siać zniszczenie i zacznie od tego, że osobiście, własnymi rękami ją udusi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.