07.07.2026, 23:31 ✶
– Pamiętaj też, że zawsze możesz po prostu pomóc komuś w mniej niebezpieczny sposób – powiedziała jeszcze, a potem uśmiechnęła się, bo wyjście na jakieś dobre ciasto i herbatę z Henrym brzmiało jak idealny sposób na rozpogodzenie swojego nastroju po powrocie do deszczowej Anglii.
Hestia spojrzała z pewną niepewnością w stronę ławki. Gdy przedstawiła mu swoją wizję, nie planowała sama znaleźć się na zdjęciu, ale nie chciała teraz odmawiąć Henry'emu, zwłaszcza że doskonale wiedziała, że to nie był wcale tak wieli problem. To znaczy, ta logiczna część jej mózgu to wiedziała, ta bardziej emocjonalna natomiast zaczynała się tym wszystkim głupio przejmować.
– To… Bardzo dobry pomysł– powiedziała szczerze i po chwili zawahania usiadła we wskazanym miejscu, nieco bokiem tak jakby rzeczywiście prowadziła rozmowę z kimś obok. – Tak jest dobrze? – spytała, unosząc lekko usta, udając że się śmieje. Po cichu zastanawiała się jednak, czy ten głupi błyszczyk nie świecił się za bardzo i nie wyjdzie głupio na zdjęciach. I czy jej strój nie był jednak kiczowaty. I czy nie powinna jednak jeszcze bardziej przyciemnić swoich rzęs. A może ust? Ugh… Jeszcze chwila, a przez te rozkminy zacznie zmieniać kolor paznokci, lub włosów, a wtedy to dopiero będzie. Wzięła głęboki wdech i spróbowała się nieco rozluźnić. Nie chciała przecież źle wyjść na tym zdjęciu, bo… Bo tkwiła w niej pewna nieśmiała myśl, że bardzo lubiła gdy Henry uważał, że nadawała się do bycia na jego zdjęciach.
— To mugolski czy magiczny aparat? – zapytała jeszcze, na chwilę zerkając w jego stronę.
Hestia spojrzała z pewną niepewnością w stronę ławki. Gdy przedstawiła mu swoją wizję, nie planowała sama znaleźć się na zdjęciu, ale nie chciała teraz odmawiąć Henry'emu, zwłaszcza że doskonale wiedziała, że to nie był wcale tak wieli problem. To znaczy, ta logiczna część jej mózgu to wiedziała, ta bardziej emocjonalna natomiast zaczynała się tym wszystkim głupio przejmować.
– To… Bardzo dobry pomysł– powiedziała szczerze i po chwili zawahania usiadła we wskazanym miejscu, nieco bokiem tak jakby rzeczywiście prowadziła rozmowę z kimś obok. – Tak jest dobrze? – spytała, unosząc lekko usta, udając że się śmieje. Po cichu zastanawiała się jednak, czy ten głupi błyszczyk nie świecił się za bardzo i nie wyjdzie głupio na zdjęciach. I czy jej strój nie był jednak kiczowaty. I czy nie powinna jednak jeszcze bardziej przyciemnić swoich rzęs. A może ust? Ugh… Jeszcze chwila, a przez te rozkminy zacznie zmieniać kolor paznokci, lub włosów, a wtedy to dopiero będzie. Wzięła głęboki wdech i spróbowała się nieco rozluźnić. Nie chciała przecież źle wyjść na tym zdjęciu, bo… Bo tkwiła w niej pewna nieśmiała myśl, że bardzo lubiła gdy Henry uważał, że nadawała się do bycia na jego zdjęciach.
— To mugolski czy magiczny aparat? – zapytała jeszcze, na chwilę zerkając w jego stronę.