03.07.2026, 02:07 ✶
Medaliony dalej były złączone i dalej nikt nie podał mu jego różdżki. Zapewne w każdym innym momencie nie byłby tym, aż tak zniecierpliwiony, gdyby nie to, że znajdował się właśnie bardzo blisko Thomasa. I to też nie byłby problem, gdyby nie to że… Że od jakiegoś czasu istniało pewne niewielkie prawdopodobieństwo, że… Miał pewne… Myśli. Myśli podobne do tych, które miał wobec Millie i które próbował ignorować, bo w końcu byli przyjaciółmi. I przez długi czas zakładał, że te myśli są spowodowane obecnością Moody, skoro zawsze spędzali czas w trójkę. Z tym że… Może nie chodziło tylko o Millie, a również o kogoś, kto był właśnie bardzo blisko niego i komplementował jego rzęsy.
— Przecież powiedziałem, żebyście nie gryźli – rzucił, udając że komplementem od Thomasa zajmie się za chwilę. Na przykład wtedy kiedy wreszcie przestaną być złączeni.
Tylko, że nie przestali być razem złączeni. Co więcej nagle wydarzyło się coś w wyniku czego, przez krótką chwilę, zostali złączeni jeszcze bardziej.
Umysł Prewetta przestał działać. Nie, nie umysł, a całe ciało na ten krótki moment postanowiło się zawiesić. Wyłączyć całe myślenie, gdy zostało zalane emocjamk, które przez ostatni czas tak skutecznie ignorował. Wreszcie Millie przerwała pocałunek, ale czoła całej trójki wciąż się ze sobą stykały.
Serce Basiliusa biło jak oszalałe z radości, której nie chciał do siebie dopuścić i paniki, którą próbował powstrzymać. Chciał się odsunąć. Chciał ponownie ich pocałować. Chciał się przekonać że jedynie wmawiał sobie, że chciał ich pocałować. Chciał… Chciał…
– Podobacie mi się – wydusił z siebie w końcu po dłuższej chwili i chyba dopiero wtedy dotarło do niego co tak naprawdę właśnie powiedział. – Mówię to bo… Może… Jeśli to był wygłup to może lepiej nie, a jeśli nie to lepiej… Tak no.
Chyba trochę pogubił się w słowach.— Przecież powiedziałem, żebyście nie gryźli – rzucił, udając że komplementem od Thomasa zajmie się za chwilę. Na przykład wtedy kiedy wreszcie przestaną być złączeni.
Tylko, że nie przestali być razem złączeni. Co więcej nagle wydarzyło się coś w wyniku czego, przez krótką chwilę, zostali złączeni jeszcze bardziej.
Umysł Prewetta przestał działać. Nie, nie umysł, a całe ciało na ten krótki moment postanowiło się zawiesić. Wyłączyć całe myślenie, gdy zostało zalane emocjamk, które przez ostatni czas tak skutecznie ignorował. Wreszcie Millie przerwała pocałunek, ale czoła całej trójki wciąż się ze sobą stykały.
Serce Basiliusa biło jak oszalałe z radości, której nie chciał do siebie dopuścić i paniki, którą próbował powstrzymać. Chciał się odsunąć. Chciał ponownie ich pocałować. Chciał się przekonać że jedynie wmawiał sobie, że chciał ich pocałować. Chciał… Chciał…
– Podobacie mi się – wydusił z siebie w końcu po dłuższej chwili i chyba dopiero wtedy dotarło do niego co tak naprawdę właśnie powiedział. – Mówię to bo… Może… Jeśli to był wygłup to może lepiej nie, a jeśli nie to lepiej… Tak no.