• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue

[10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#6
30.06.2026, 21:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.07.2026, 22:33 przez Prudence Fenwick.)  

Być może w tym co mówiła brakowało nieco ładu i składu, ale naprawdę starała się jak tylko mogła, aby to, co miała do powiedzenia przekazać jak najbardziej jasno potrafiła. Nie był to jednak jej najlepszy dzień, jej umysł był nieco zamglony przez wypity przez nią alkohol, jednak nie przestawała walczyć, to było przecież najważniejsze.

Nie było to dla niej typowe, nieczęsto doprowadzała się do podobnego stanu, ale to był całkiem wyjątkowy dzień. Nie miała przecież nigdy więcej przekazać Ellie, że wyszła za mąż, wypadało to odpowiednio celebrować. No więc teraz siedziała pijana w sztok na narożniku, świat nie przestawał jej wirować przed oczami, mimo wszystko była jednak bardzo szczęśliwa, niczego nie żałowała (przynajmniej jak na razie, rano pewnie nieco zmieni zdanie).

- To nis wielkiego, jak soś. - Dodała jeszcze, aby nieco go uspokoić. W sumie nie mógł wiedzieć, czego się spodziewać, a zrobiła wokół tego być może zupełnie niepotrzebnie taką dziwną otoczkę. Chciała się jednak podzielić z mężem tymi niesamowitymi rewelacjami, jakie przyszło jej usłyszeć od swojej babci. Poznała rodzinną tajemnicę, w sumie sama nie wiedziała, czy to była tajemnica, czy po prostu postanowili przemilczeć temat, nigdy nie wypytywała Ellie o jej młodość jakoś szczególnie, widziała, że niekoniecznie lubi mówić o tamtym okresie życia, więc nie ciągnęła jej za język. Dzisiaj jakoś tak wyszło, że dowiedziała się dlaczego tak było. Naprawdę nie spodziewała się tego, że jej babcia mogła pochodzić od Blacków, było to bardzo zaskakującą wiadomością, nie zareagowała jednak na te wiadomość jakoś wylewnie, nie wypytywała jej o szczegóły, po prostu to zaakceptowała, jakby była to najbardziej normalna rzecz na świecie.

Spoglądała na męża, chcąc dostrzec jego reakcję, nie było to jednak takie łatwe, bo jej percepcja w tej chwili nie była na najlepszym poziomie. Nadal rozmywał jej się jego obraz, po raz kolejny więc tego dnia musiała zmrużyć jedno oko, aby nie rozjeżdżał jej się za bardzo. To była naprawdę walka o życie, mimo, że już siedziała na tyłku i nie toczyła wojny z otoczeniem.

- To śmieszne, wiesz, nie spodziewałam się tego w ogóle. - Nie sądziła, że Ellie będzie w stanie ją czymś takim zaskoczyć. - Znaszy to w sumie nis nie zmienia, ale wiesz, mam wrażenie, że ona zawsze widziała duższo więcej. - Jej babcia była okropnie bystra i potrafiła doskonale odczytywać ludzi. Mogła podejrzewać, że już dawno wiedziała, co się między nimi dzieje, nie zdziwiłoby jej to wcale, zwłaszcza, że sama wspominała o tym, że relacja jej z dziadkiem na początku również była nieco burzliwa. Teraz jednak nie do końca miała siłę na analizowanie przeszłości, wolała się skupić na teraz, chociaż i to odrobinę ją przerastało przez ten stan upojenia alkoholowego.

- Ellie jest ZAJEBISTA, jestem szżczęściarą, ższe mam taką babcię. - Nie, żeby wcześniej miała na te temat inne zdanie, ale teraz zrozumiała jak bardzo silna musiała być, aby zupełnie odciąć się od swojej konserwatywnej rodziny, porzucić wszystko, co miała i podążyć za swoimi marzeniami z podniesioną głową.

- Jesteśmy niesamowici, to prawda, przynajmniej część z nas. - Dodała całkiem poważnie. Być może nie było to regułą, ale może faktycznie w jego słowach był jakiś sens. Czego to miłość nie robiła z ludźmi, zabawne, że poniekąd powtórzyli los jej dziadków. Być może, gdyby wcześniej otworzyli oczy to doszłoby do tego dużo wcześniej, w sumie nigdy nie wiadomo, czy byłoby to dla nich korzystne, grunt, że w końcu się odnaleźli. Uśmiechnęła się sama do siebie, była zadowolona z tego, jak potoczyła się ich burzliwa historia.

- Nigdy go nie poznałam, ale myślę, że masz rację. - Jej dziadek musiał naprawdę mieć w sobie coś wyjątkowego, że skłonił kogoś jak Ellie do tego, aby porzuciła całe swoje życie. W sumie nie dziwiła się, że jej babcia miała takie podejście, a nie inne do tego co się wokół niej działo. Nigdy nie przejmowała się konwenansami, czy opinią innych, zawsze robiła to na co miała ochotę i zachęcała innych do tego, aby podążali za głosem serca.

- Myślę, że w jakimkolwiek stanie bym się nie znajdowała, to zawsze byś mnie dogonił, co jest trochę nie fair. - Był zdecydowanie zwinniejszy od niej, do tego na jego jeden krok pewnie składało się jej pięć. Nie miała szansy z tym walczyć w żaden sposób.

- Mówiła, że na początku strasznie ją wkurzał, wiesz? - To wydawało jej się być całkiem interesujące. Jak łatwo było przejść od irytacji do czegoś zupełnie temu przeciwnego, chociaż z drugiej strony, może właśnie o to chodziło, by wzbudzać w drugiej osobie silne emocje, bardzo łatwo było zmienić je na zupełnie inne, równie silne. Coś o tym przecież wiedziała, obojętność była najgorsza. - Coś mi to przypomina. - Dodała jeszcze uśmiechając się przy tym. Nie był to może najbardziej uroczy uśmiech z możliwych, jednak widać było, że jest całkiem zadowolona.

Oddalił się na chwilę, która minęła jej wyjątkowo ekspresowo. Miała delikatny problem z tym, aby złapać butelkę z wodą, którą jej dostarczył, ale w końcu udało jej się to zrobić. Całkiem miło było pozwolić komuś o siebie zadbać, nie musiała na siłę udowadniać, że poradzi sobie sama, co kiedyś robiła nagminnie. Zaczynała uczyć się odpuszczać, bo chyba o to wszystko w tym chodziło i robiła to zupełnie bezwiednie, to samo się pojawiło.

- Uważaj, bo jeszcze wykorzystam tę deklarację. - Pewnie nie byłaby w stanie tego zrobić, bo nie myślała teraz najjaśniej ale istniała szansa, że kiedy będzie w lepszej formie to sobie o tym przypomni, chociaż kto wie, może to miała być druga noc której nie będzie do końca pamiętała. Dawno nie znalazła się w podobnym stanie.

- Może i to dobre założenie, mam wrażenie, że w jej przypadku naprawdę wszystko jest możliwe. - Nie były to wcale słowa rzucone na wiatr, Ellie jak nikt inny potrafiła zaskakiwać, nie, żeby wcześniej miała co do tego jakieś wątpliwości, jednak to, czego dzisiaj się dowiedziała było tylko kolejnym argumentem potwierdzającym jej przemyślenia na temat babci. - Musimy ją częściej odwiedzać, ona Cię lubi. - Miała pewność, że przynajmniej jedna osoba w jej rodzinie zaakceptowała jej wybór i była z tego powodu całkiem zadowolona, oby z resztą poszło równie gładko, w sumie to nawet jej to nie obchodziło tak do końca, bo nie powinni jej oceniać, była dorosła i mogła robić to, co jej się podobało, czyż nie?


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3905), Prudence Fenwick (2582)




Wiadomości w tym wątku
[10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 19.06.2026, 01:43
RE: [10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 20.06.2026, 19:27
RE: [10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 22.06.2026, 22:34
RE: [10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 25.06.2026, 12:06
RE: [10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.06.2026, 23:20
RE: [10/10/1972] Tick-box antagonism | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.06.2026, 21:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa