Mildred ma inne zalety niż terminy, na przykład umawianie wszystkich petentów na 30 lutego. Ty, Charlie i Jonathan macie dyspensę, chociaż obaj wiemy, że nikt z Was nie będzie szukał publicznej drogi. Jednym słowem, asystentka idealna.
Dziękuję za Twoich pracowników. Pewnie nie zawracał bym Ci tym głowy, gdyby nie fakt, że połowa Anglii leży w gruzach i popiołach. Dobrze. Kogo ja oszukuję, i tak bym się zdał na Twoje doświadczenie w remontowaniu i koneksje do firm remontowych.
Pozostając w temacie. Wiem, że rodzina Glenholm wyprowadziła się ze swojego domu po Spalonej Nocy. Mugole, więc duże prawdopodobieństwo, że nie ma tam żadnych magicznych atrakcji poza pozostałościami po magii tamtej nocy. Może być trochę mały na Twoje potrzeby. Wiem też, że Bactonowie myślą o przeprowadzce, mieszkają dalej od centrum niż Glenholm.
Wart uwagi może też być dwór na skraju Doliny. Podobno ciąży nad nim klątwa, dlatego zawsze szuka nowego mieszkańca. W klątwę nie wierzę, bo było tam już wielu klątwołamaczy i rozkładali ręce, bo nie mieli nad czym pracować. Zwykły zbieg okoliczności. Myślę, że ludzie się wycofują z tej inwestycji, bo jest droższa, niż zakładali, ale nie chcą się przyznać. Ostatni właściciel to był jakiś Slughorn, mogę popytać w rodzinie, czy wiedzą, jak z prawami własności, jeżeli jesteś zainteresowany.
Na spotkaniu z podpisaniem się pojawię, ale nie zapowiadają mnie z fanfarami. Pewnie będę korzystać z sam wiesz czego do przybycia. Masz rację z ogólnym zamieszaniem i moją ekspertyzą. I bezpiecznych podróży!
PS
Z tymi Crouchami to jak zwykle nigdy nic nie wiadomo, a to podobno ja jestem szalony. Zawsze zaskakują.