Czuł zryw energii i ekscytację swojej różdżki. Takie samo, które pojawiało się za każdym razem, kiedy podawał jej jakiś nowy koncept na poradzenie sobie z zastaną sytuacją. Może jakiś wprawny różdżkarz byłby w stanie powiedzieć mu o tym nieco więcej; o emocjach, które połączenie drewna i rdzenia mogło odczuwać. Niestety, nawet jeśli przeszedł przeszkolenie w tym zakresie, przeprowadzone oczywiście przez Septimę, niewiele już z tego wszystkiego pamiętał. Wiedział tylko, że klonowe drewno było ambitne, a odpowiednio rzucane mu wyzwania, rozświetlały je. Ale nawet gdyby teraz błyszczało, pewnie nie zwróciłby na to zbyt dużej uwagi. A może by nawet nie zauważył.
Zaklęcie spowodowało, że połączenie wody i szlamu zaczęło parować. Dobrze, bo znaczyło to że magia zrobiła co powinna, podgrzewając wodę i to znacząco. Źle, bo znajdował się w solankowej grocie, a przez stworzone warunki, niewiele dało się teraz zobaczyć. Zamiast tego jednak, dało się usłyszeć. Głos Henryka przebił się przez sklejone drzwi i Rowle z pewnym zniesmaczeniem przyjął ten fakt. Przecież właśnie gotował potwora, a kucharzowi nie powinno się przeszkadzać w pracy. Coś kusiło by odpowiedzieć, zająknąć się chociaż, ale zamiast tego wyciągnął różdżkę w kierunku gdzie powinny być drzwi i rzucił znowu zaklęcie sklejające, chcąc wzmocnić działanie.
Było to głupie i zdawał sobie z tego sprawę. W końcu ledwo co widział, a możliwe że im dalej w las, tym ciężej będzie oddychać, ale pamiętał że wcześniej udało im się zauważyć, że boczne pomieszczenie zdawało się mieć chociaż odrobinę przewiewu. Może da się je zamknąć i oczyścić, ale najpierw trzeba było do niego dotrzeć. Ruszył więc, przy ścianie, kierując się w stronę bocznego pomieszczenia.
Akcja nieudana
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast