27.06.2026, 19:20 ✶
– Jestem więc zaszczycony – mruknął jeszcze w żartobliwym tonie i skinął teatralnie głową, aż jasna grzywka zasłoniła mu pół twarzy, ale szybko ją odgarnął. To, co Dægberht miał w sobie naturalnie, dramatyzm i ujmującą zadziorność, Eugene potrafił odegrać jak każdą inną rolę. Zabrakło jedynie wyćwiczonego ukłonu, no i publiczności, bo gość okazywał mu limitowane zainteresowanie, dawkowane ostrożnie, jedynie na własnych warunkach i istniała nikła szansa, że nagle zacznie klaskać. Nie mógł go za to winić, bo takim jak Flint wolno było więcej, a i tak głupia gawiedź chciała tylko na nich patrzeć. Jak Bell teraz, chociaż przez chwilę, wgapiony w niego jak w obraz, stojącego wśród całej reszty przedmiotów, które uważał za piękne i cenne. Sięgnął po termos, bo poczuł, że trochę się odkleja, i zapragnął powrotu do psychicznej równowagi. Zawsze dziwił się, jak szybko cudza obecność potrafiła zaburzyć jego własny rytm. Potrafił dogadać się z duchami, ale przerastało go zwyczajne bycie obok kogoś i zastanawianie się, co ta osoba myśli o nim i jego herbacie.
Usiadł na łóżku, ale w rogu, upił łyk kawy z wódką i podwinął długie nogi pod samą brodę. Miał wrażenie, że wszystko wokół pachnie mokrym psem, szczeniaczkiem może, no i że to ciemnowłosy przyniósł ze sobą ten zapach.
– Nie chodzi mi o to, że nie mam podstaw. Nie proszę o to, żebyś wykładał mi doktrynę, choć oczywiście wysłucham i tego. Pytałem raczej o indywidualne doświadczenie, o ile nie jest to coś, co uważasz za zbyt intymne. „Opowiedz mi” to znaczy „narysuj mi”, ale użyj słów zamiast farb. Mam wrażenie, że potrafisz.
Uśmiechnął się lekko, całkiem przyjaźnie. Przeniósł wzrok na jego ramiona. Nie był pewien, czy nadal dygocze.
– Od mojej wiary bolały kolana i piekły oczy. Niektórzy boją się ognia od zawsze.
Usiadł na łóżku, ale w rogu, upił łyk kawy z wódką i podwinął długie nogi pod samą brodę. Miał wrażenie, że wszystko wokół pachnie mokrym psem, szczeniaczkiem może, no i że to ciemnowłosy przyniósł ze sobą ten zapach.
– Nie chodzi mi o to, że nie mam podstaw. Nie proszę o to, żebyś wykładał mi doktrynę, choć oczywiście wysłucham i tego. Pytałem raczej o indywidualne doświadczenie, o ile nie jest to coś, co uważasz za zbyt intymne. „Opowiedz mi” to znaczy „narysuj mi”, ale użyj słów zamiast farb. Mam wrażenie, że potrafisz.
Uśmiechnął się lekko, całkiem przyjaźnie. Przeniósł wzrok na jego ramiona. Nie był pewien, czy nadal dygocze.
– Od mojej wiary bolały kolana i piekły oczy. Niektórzy boją się ognia od zawsze.