22.06.2026, 11:15 ✶
W życiu nie zamierzał się do tego przyznawać, ale gdy Thomas wspomniał, że to był ten sam rodzaj prezerwatyw, które wtedy miał przy sobie, Basilius z czystej ciekawości zerknął na to jaki rodzaj i rozmiar zabezpieczeń preferował Figg, jednocześnie udając że tak naprawdę wpatrywał się w otrzymane przedmioty. Thomas w ogóle kogoś miał? Czy może po prostu trzymał je na wszelki wypadek? Nie że to było szczególnie istotne. Zwłaszcza gdy dotarło do niego coś innego, co sprawiło że aż zmarszczył brwi.
– Zaraz — wbił surowe spojrzenie w Thomasa. – Nie nosiłeś jednej prezerwatywy w kieszeni lub portfelu, prawda? Wiesz jak to może się skończyć?
Opowieści o wyczynach Millie na miotle podczas walki z poltergeistem skomentował jedynie uśmiechem i cichym w to nie wątpię, zanim nie przyszedł czas na kolejny prezent.
– Są świetne – podziękował za plastry, zastanawiając się przez chwilę jakie były szanse, że pierwszy raz użyje ich na tej dwójce. Zapewne bardzo duże skoro na przykład chcieli ponownie zapolować na jakiegoś poltergeista.
Kolejnego prezentu w życiu by nie przewidział. A nawet gdyby przewidział sam przedmiot, który by otrzymał od Millie, to w życiu nie zjadłby że przez ten prezent nagle znajdzie się bardzo blisko Figga. Za blisko.
– Miles… – rzucił cicho, nie wiedząc czy chciał tymi słowami wyrazić zirytowanie tą sytuacją, czy raczej błagać przyjaciółkę o pomoc. Bo medale były urocze. Naprawdę. I chociaż wiedział, że był dobrym klątwołamaczem, to poczuł się naprawdę doceniony. Tylko, że teraz medale się złączyły, oni nie za bardzo mogli je zdjąć, a to nie było to szczególnie wygodne. – Może… Może spróbuj potrzeć je w drugą stronę. Albo z drugiej strony? Na pewno mówił o pocieraniu? Może chodziło o gryzienie? Dobra, nie, na pewno nie chodziło o gryzienie. Nie próbujcie ich gryźć. Czy ktoś może mi podać moją różdżkę?
– Zaraz — wbił surowe spojrzenie w Thomasa. – Nie nosiłeś jednej prezerwatywy w kieszeni lub portfelu, prawda? Wiesz jak to może się skończyć?
Opowieści o wyczynach Millie na miotle podczas walki z poltergeistem skomentował jedynie uśmiechem i cichym w to nie wątpię, zanim nie przyszedł czas na kolejny prezent.
– Są świetne – podziękował za plastry, zastanawiając się przez chwilę jakie były szanse, że pierwszy raz użyje ich na tej dwójce. Zapewne bardzo duże skoro na przykład chcieli ponownie zapolować na jakiegoś poltergeista.
Kolejnego prezentu w życiu by nie przewidział. A nawet gdyby przewidział sam przedmiot, który by otrzymał od Millie, to w życiu nie zjadłby że przez ten prezent nagle znajdzie się bardzo blisko Figga. Za blisko.
– Miles… – rzucił cicho, nie wiedząc czy chciał tymi słowami wyrazić zirytowanie tą sytuacją, czy raczej błagać przyjaciółkę o pomoc. Bo medale były urocze. Naprawdę. I chociaż wiedział, że był dobrym klątwołamaczem, to poczuł się naprawdę doceniony. Tylko, że teraz medale się złączyły, oni nie za bardzo mogli je zdjąć, a to nie było to szczególnie wygodne. – Może… Może spróbuj potrzeć je w drugą stronę. Albo z drugiej strony? Na pewno mówił o pocieraniu? Może chodziło o gryzienie? Dobra, nie, na pewno nie chodziło o gryzienie. Nie próbujcie ich gryźć. Czy ktoś może mi podać moją różdżkę?