— Można tak powiedzieć — wzruszył ramionami, bo to też była prawda, jakby nie patrzeć. Pewnie gdyby mógł, to zaprosiłby samego Juliana, ale tutaj już wchodził inny problem – trochę obawiał się że obecność ojca i córki w jednej jednostce, tylko by wszystko nadmiernie komplikowała. Ona za bardzo chciałaby mu coś udowodnić, a on za bardzo by się o nią martwił.
— Niesamowite, Harper powiedziała niemal to samo, ale nie tak ładnymi słowami — uniósł lekko brwi. — Ale myślę, że jakoś podołam - uśmiechnął się do Victorii grzecznie. Akurat plotkowanie Atreusowi przeszkadzało najmniej, bo jeśli ktoś go znał dobrze, to mógł się dość szybko połapać w tym, że i jego głupie gadanie bardzo często ciekawiło, a także samemu zdarzało mu się rozpowiadać rzeczy. Przypadkiem, oczywiście. Te jej żarty wypowiadane z kamienną miną, sprawiały jednak że czuł się, jakby próbowała go sprowokować albo na czymś złapać. Niedoczekanie.
— Fenomenalnie. W takim razie dam dzisiaj znać Robertowi, żeby zajął się też twoją częścią dokumentów do odfajkowania. To co, wracamy? — zaproponowałby pewnie w innych warunkach kawę, ale wciąż jeszcze był trochę naburmuszony, więc ta musiała poczekać chociażby do jutra.