– To my mamy to i to, jesteśmy w lepszej pozycji – stwierdziła zupełnie bez sensu, bo po prawdzie zupełnie nie myślała teraz o żadnej pile, a gdy się upewniła, że samochód faktycznie jest pusty, poświeciła jeszcze latarką w drogę, by się upewnić, czy żadne gwoździe nie leżą gdzieś tu w okolicy, czekając aż im się wbiją w buty albo w opony. Wychodziło jednak na to, że ten drugi samochód musiał się na nie nadziać trochę wcześniej, a tutaj kierowca zorientował się, że jest jakiś większy problem i się zatrzymał. – Pewnie tak, bo inaczej byśmy kogoś spotkali po drodze, nie? – ona co prawda trochę przysypiała, ale Chris by przecież zauważył, jeśli ktoś szedł poboczem. A skoro nic mu nie świtało na ten temat, to znaczy, że musieli zawrócić. Stąd do miasteczka nie było tak daleko, zresztą w okolicy to było najbliżej.
– I zostawiliby tak to auto? – podchwyciła, myśląc o tym, czy ktoś z miasteczka chciałby zaatakować ludzi poza miastem. Ale nie było tu żadnego innego środka transportu, ani śladu żywej duszy, nic… oprócz nich.
Tak, ludzie byli najgorszymi potworami. I jednocześnie sporo było też takich, które przyjmowało ludzką formę, wtapiając się w tłum… z czym mieli tutaj do czynienia? Z rytuałem, z ludźmi, z magicznymi stworzeniami…?
Obserwowała drugą stronę drogi, kiedy Christopher ją zawołał i zbliżyła się do niego, patrząc już teraz w tę stronę, którą sam przed chwilą sprawdzał, odruchowo trzymając rękę w pogotowiu na broni. I wtedy zza kłosów zboża wypadła kobieta, i krzyczała coś o tym, że ktoś ją goni.
Victoria odruchowo skierowała w tamtym kierunku światło latarki, niepewna tego, co lub kto tam jest, ale nawet gdyby chciała, to nie miałaby jak zareagować, bo już zaraz łapała kobietę, by ta nie wbiegła z powrotem w zboże.
– Chris! Uważaj! – krzyknęła jeszcze tylko za nim, po czym spojrzała na kobietę. – Ma pani kluczyki? Niech pani wsiada do samochodu. Kto was gonił? – rzuciła, patrząc niespokojnie w kierunku zbóż, bardzo chcąc być tam, a nie tutaj, ale dowiedzenie się czegokolwiek mogło w tej sytuacji bardzo pomóc.
Bo że była to kobieta i mężczyzna, tak jak w każdym innym przypadku zaginięcia, to już się połapała.