Kiwnęła głową, bo takie wyjaśnienie jej wystarczało. Bycie metamorfomagiem w tej robocie było przydatne, pod warunkiem, że taki się bardzo dobrze kontrolował. Sama wiedziała, jak wygląda sprawa, jej siostra też urodziła się ze zdolnością zmiany swojego ciała w inne w pewnym zakresie.
– Chcesz po prostu powiedzieć, że wolisz towarzystwo, które jest wiekiem podobne do twojego? – stwierdziła, gdy Atreus zaczął mówić o ojcu Hestii. Ciekawe jak on by się na to zapatrywał, że Atreus zbierał grupę przeciwko Śmierciożercom i jego córka miała brać w tym udział… dla Victorii była to po prostu praca bo się na to pisała i wiedziała co tu robi i dlaczego, ale zagadywała, że dla ojca mogło być trudne wiedzieć i patrzeć, że jego dziecko też się naraża swoim życiem i zdrowiem… nie wiedziała jak sobie z tym radzą Moody, ale oni to chyba mieli po prostu we krwi, no ale to było trochę co innego. Szybko jednak wyrzuciła to z głowy, bo w miarę jak Atreus wymieniał te wszystkie osoby i ich niewątpliwe zalety, Victorię uderzyło coś innego.
– Bulstrode, czy ty pod przykrywką grupy zadaniowej zbierasz swój prywatny harem? – zapytała uprzejmie i tak, to właśnie była żartująca Victoria, tyle że jak zwykle powiedziała to w dokładnie taki sposób, jak mówiła niemal wszystkie inne rzeczy: spokojnie i niemal kamienną twarzą osoby, która przecież nigdy nie żartuje (co nie było prawdą). – Ty i same baby. Jak ty to wytrzymasz? – przecież nie od dzisiaj wiadomym było że dziewczyny gadały. Plotkowały. Potrafiły im się nie zamykać buzie, a poza tym miały to swoje dziewczyńskie humorki. Oczywiście tutaj Victoria nie mówiła tego również na poważnie, była zresztą idealnym przykładem tego, że preferuje spokój i ciszę, a babskie foszki i humorki… no zostawmy to. Teraz jednak po prostu trochę się z Atreusem drazniła, bo nie mogła nie zauważyć tego doboru osób: ona, Brenna, Hestia, antropolożka Bletchley… – Ale to niezła grupa. Każdy jest w czymś dobry – a Hestia miała się od kogo w tym towarzystwie uczyć, to na pewno. – Więc dobrze, niech ci będzie – póki nie było w tym towarzystwie kogoś, kto i jej działałby na nerwy, to mogła wziąć w tym udział.