Nie pytała o Florence, nie śmiała poruszać tego tematu, ani pytać, jak Atreus się w ogóle czuje, bo zakładała, że jak najgorzej. W tym cichym zrozumieniu robiła po prostu to, co wydawało jej się w tym wszystkim sensowne: zgodziła się na ten trening aurowidzenia, na wróżenie z fusów, ciągała go za sobą na jakieś dziwaczne patrole czy sprawy, jak ta z kurnikami w Little Hangleton, ale też inne, które normalnie nie leżałyby być może w zainteresowaniach Atreusa. Była kiepska jeśli chodziło o rozmowę o emocjach, ale mogła zrobić chociaż tyle… niewerbalnie.
Tak jak teraz niewerbalnie mieliła w głowie całą sytuację i sprawę, o której Atreus chciał pogadać.
Okej, czyli ta jego grupa, którą chciał zebrać to było tak obok wszystkiego. Zrozumiałe, bo nie zawsze miało się jakieś poszlaki, za którymi można było iść. Śmierciożercy to był po prostu specjalny rodzaj czarnoksiężników, którzy nadal byli ich głównym zajęciem.
– Ach, jasne. Jak będą się obijać to zawsze można poprosić o pomoc niezależnych konsultantów spoza Ministerstwa, o ile to w ogóle wchodzi w grę – bo w sumie to nie wiedziała, tak tylko rzucała co jej akurat przyszło do głowy odnośnie tych dziedzin, które wymienił Atreus.
Zamyśliła się ponownie. Mówił o Brennie i Hestii, znała obie panie, oczywiście, i nie miała co do tego specjalnych uwag. A na pewno nie do Brenny – domyślała się, dlaczego ją wybrał, była doświadczona, była bystra, nie pałała miłością do Śmierciożerców, poza tym miała dużo innych zalet. Victoria była pewna, że z żadną z nich nie będzie żadnego spięcia. Ale i tak musiała zapytać.
– Czemu akurat Hestia? Znaczy nie mam nic do tego wyboru, uważam, że jest dobry, bo młoda jest chętna do nauki i zdeterminowana, ale co stoi za twoim wyborem? – tak, była ciekawa. Poza tym niewątpliwą zaletą Hestii było to, że nie była pyskata. – I co z tą dokumentacją? Nie wystarcza zgoda od Harper? – Victoria nie zajmowała się organizacją żadnej grupy, więc w sumie nie wiedziała jakie są wymagania od strony papierkowej. – Z antropologów ktoś na stałe? W teren czy w prosektorium? – próbowała ogarnąć jak to miało dokładnie wyglądać.