14.06.2026, 11:48 ✶
Jej widok hipnotyzował go, otumaniał, wprowadzał w stan jeszcze większej nietrzeźwości niż po alkoholu. Pamiętał, że bała się, jak zareagowałby na jej rękę. Teraz uznał to za absurdalne, bowiem był tak urzeczony, że ten brak stał się dla niego mało ważnym szczegółem. Jego dłonie znalazły się w talii Mony, a potem na jej plecach.
Posłał jej uśmiech.
– Ty mówisz do mnie po walijsku, ja do ciebie po łacinie, karissima. Nie trzeba rozumieć tego języka, żeby wyczuć znaczenie mych słów – wykręcił się z odpowiedzią.
Przy pocałunkach Mony czuł się jak wtedy, na kanapie w salonie. Oszołomiony, zdolny do pozwolenia jej na wszystko, na każdy ruch. Przywarła ustami do jego szyi, a on wbił palce w jej bok i jęknął cicho. Pragnienie bycia przez nią posiadanym, zdobytym znowu zalało jego zmysły falą ciepła. Wzrok zamglił się mu na moment, a następne słowa usłyszał w lekkim przytłumieniu. Czuł jak mocno biło mu serce, jak krew krążyła w ciele.
– Po prostu bądź tu ze mną – wyszeptał i przyciągnął ją na swoje kolana.
Następną godzinę zajęło im bardzo dokładne nadrabianie straconego czasu. Najpierw w wannie, niemal wylewając wodę na podłogę. Konsensusem uznali jednak, że potrzeba im było wygodniejszego miejsca, więc przenieśli się na łóżko. Nikt by nie zliczył, ile pocałunków zostało złożone, ile padło cichych, pozbawionych tchu próśb, błagań, pochwał, komplementów, jaką drogę przemierzyły niecierpliwe dłonie.
Kiedy opadli na łóżko, ciężko oddychając, Icarus potrzebował jeszcze chwili, by zebrać myśli, a raczej skłonić umysł do ponownego myślenia. Serce powoli wracało do normalnego rytmu. Odwrócił głowę, by spojrzeć na Monę. Wciąż wyglądała niesamowicie pięknie z zarumienionymi policzkami, niedbale przykryta kołdrą.
Nie miał pojęcia, co sensownego mógł w tej sytuacji powiedzieć, żeby nie zabrzmiało niezręcznie. Żaden wiersz nie przychodził mu do głowy, szczególnie po łacinie. Nie był pewny, czy nawet po angielsku byłby w stanie sklecić składne zdanie.
– Jak tam? – spytał wreszcie, odkrywając, że odrobinę zachrypł. Na bogów, miał nadzieję, że Mona miała cierpliwych sąsiadów, którzy potrafili używać zaklęć wyciszających…
Posłał jej uśmiech.
– Ty mówisz do mnie po walijsku, ja do ciebie po łacinie, karissima. Nie trzeba rozumieć tego języka, żeby wyczuć znaczenie mych słów – wykręcił się z odpowiedzią.
Przy pocałunkach Mony czuł się jak wtedy, na kanapie w salonie. Oszołomiony, zdolny do pozwolenia jej na wszystko, na każdy ruch. Przywarła ustami do jego szyi, a on wbił palce w jej bok i jęknął cicho. Pragnienie bycia przez nią posiadanym, zdobytym znowu zalało jego zmysły falą ciepła. Wzrok zamglił się mu na moment, a następne słowa usłyszał w lekkim przytłumieniu. Czuł jak mocno biło mu serce, jak krew krążyła w ciele.
– Po prostu bądź tu ze mną – wyszeptał i przyciągnął ją na swoje kolana.
Następną godzinę zajęło im bardzo dokładne nadrabianie straconego czasu. Najpierw w wannie, niemal wylewając wodę na podłogę. Konsensusem uznali jednak, że potrzeba im było wygodniejszego miejsca, więc przenieśli się na łóżko. Nikt by nie zliczył, ile pocałunków zostało złożone, ile padło cichych, pozbawionych tchu próśb, błagań, pochwał, komplementów, jaką drogę przemierzyły niecierpliwe dłonie.
Kiedy opadli na łóżko, ciężko oddychając, Icarus potrzebował jeszcze chwili, by zebrać myśli, a raczej skłonić umysł do ponownego myślenia. Serce powoli wracało do normalnego rytmu. Odwrócił głowę, by spojrzeć na Monę. Wciąż wyglądała niesamowicie pięknie z zarumienionymi policzkami, niedbale przykryta kołdrą.
Nie miał pojęcia, co sensownego mógł w tej sytuacji powiedzieć, żeby nie zabrzmiało niezręcznie. Żaden wiersz nie przychodził mu do głowy, szczególnie po łacinie. Nie był pewny, czy nawet po angielsku byłby w stanie sklecić składne zdanie.
– Jak tam? – spytał wreszcie, odkrywając, że odrobinę zachrypł. Na bogów, miał nadzieję, że Mona miała cierpliwych sąsiadów, którzy potrafili używać zaklęć wyciszających…
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.